piątek, 12 czerwca 2020

Dobry taniec nie jest zły, czyli rzecz o katolickim metakontekście wobec kontekstów poszczególnych epok

Taniec
Taniec nie jest zły jako taki. Jeżeli przez taniec rozumiemy sekwencję zsynchronizowanych wg pewnych reguł ruchów dopasowanych do muzyki. Tak samo jedzenie nie jest trujące dlatego, że jest jedzeniem. Złe mogą być pewne rodzaje i cechy konkretnych potraw i tańców
Wyjasniam, ponieważ, niektórzy zżymają się czytając ojców Kościoła, którzy po prostu mówią, że tańce są złe. Mówią, ale taki już jest język, że często używamy tego samego słowa w różnych znaczeniach, dokonujemy językowych skrótów. I tak: raz taniec oznacza to, co powyżej opisałem, a innym razem tylko te złe tańce. Nawet u jednego autora. Czy Pan Jezus był politeistą, czy panteistą, kiedy powtórzył: „bogami jestecie”, czy głosił herezje, gdy nazwał Piotra Szatanem?, czy nawoływał do wydłubywania sobie oczu? Proszę więc czytając cytaty, które zaraz się pojawią, brać na to poprawkę i nie interpretować wypowiedzi z innych czasów przez pryzmat współczesnego przejęzykowionego „puryzmu”(swoją droga puryści językowi często zarzucają innym puryzm formalny, jakby język werbalny nie był formą materialną).
W tańcu jaki tu uznamy za niezgodny z moralnością katolicką przekracza się tą granicę odległości fizycznej, której nie przekracza się w innych codziennych sytuacjach. (za tą granicą jest dystans zwany przez prokemikę intymnym). „Nieprzyzwoitość” konkretnych ruchów to dotatkowy problem. Nawet tego jednak tak samo jak wyjątkowości powyższej bliskości nie zauważamy, bośmy się przyzwyczaili, bo nastąpiło spowszednienie... A nasza mentalność to spowszednienie zakodowała. Dlatego dzisiaj często nie czujemy pożądliwości w tańcach, w których te granice przekraczamy. I to wcale nie jest – wbrew pobożnym pozorom – dobre. Obojętne też nie.
Pewnym sytuacjom bliskości, pewnym widokom, ruchom, nie powinno się odmawiać pożądliwych skojarzeń- nie powinno się do nich przyzwyczajać tak, że przestają na nas działać. W ten sposób wszakże osłabiamy coś, co winno funkcjonować jak najlepiej. Bo tak to sobie Bóg zaplanował dla Małżeństwa.
Jeśli się przyzwyczaimy(mówię w imieniu mężczyzn) do częstego obcowania z widokiem, ruchami i dotykiem ciał dziewczyn, to obcowanie z żoną straci swoją wyjątkowość, unikalność- a tą unikalność powinny mieć i dotyk i widok i bliskość-prawidłowo niedostępne nam w sytuacjach poza sakramentem małżeństwa.
Wspomniany powyżej dystans intymny jest kulturowo uwarunkowany tak samo jak wyznaczniki nagości ale tylko w ograniczonym zakresie, którego granicami są wyznaczniki obiektywne skromności i tajemnicy ciała. A nawet gdyby nie był, to nasze wartości są konkretną kulturą, konkretną ramą kontekstową, która sama w sobie jest źródłem naszych wartościowań. Nasza wiara wyraża się koniecznie w konkretnej kulturze i nie da się inaczej! Stąd odpowiadając tym co używają kontekstowego wytrychu- jakiś „kontekst” musimy uznawać za wyznacznik dobrych i złych zachowań.
Ktoś – dokładniej – może powiedzieć, że sytuację intymną znosi "kontekst, sytuacja tańca". Owszem, bardzo często jest tak, że ludzie w pewnym kontekście nie odczuwają złości pewnych zachowań, bo kulturowe, kontekstowe przyzwyczajenie im to nakazuje. Ale kulturę, sytuacje i konteksty tworzą w pewnym jej aspekcie ludzie. A ludzie mają to do siebie, ze popełniają błędy. Dlatego konteksty mogą być błędne. Nie możemy się im bezwiednie poddawać. Zazwyczaj te konteksty są dam dane jako oczywiste narzędzie postrzegania świata, "habitus" i dlatego są dla nas przezroczyste, dlatego nie możemy ich dostrzec i poddać moralnym kryteriom... I tu trzeba więc wyjść z siebie, dokonać metanoi, spojrzeć na to co tak oswojone, że aż przezroczyste oczyma obcego, popatrzeć z dystansu, zrobić przegląd tego, co pomimo zmiany historycznych kontekstów było wypadkową spojrzenia na badaną przez nas sprawę ze strony autorytetów naszej wiary. To jest nasz wyznacznik. To z tej wypadkowej odczytujemy Działanie Duch Świętego. Gdy już nam się to w wyniku różnych życiowych sytuacji uda, to musimy się tymi spostrzeżeniami podzielić dzielić! Nie należą one do nas, jesteśmy tylko narzędziami Ducha Świętego. Marnymi długopisami.

Ciekawi fakt, iż tancerze towarzyscy poza kontekstem katolickim często wspominają o erotycznym wymiarze tańca, często to nawet niektórzy katolicy pochwalają, ale kiedy ktoś wspomni o tym, iż ten wymiar świadczy o tym iż większość współczesnych tańców towarzyskich jest wobec tego wymiaru poza małżeństwem niezgodna z katolicką moralnością, to atakują taki argument, twierdzeniem, że taniec wcale pożądliwy nie jest, że to zależy od samych tancerzy. 


"O tańcu, jego specyfice, poruszaniu serca, a także granicy, której nie powinno się w nim przekraczać, w Małym Poradniku Grzesznika mówi o. Ksawery Knotz, kapucyn z Apostolstwa Małżeństw "Szansa Spotkania".

W tańcu zawsze jest jakiś element uwodzenia i bliskości cielesnej, który rodzi zainteresowanie drugą osobą. W czasie tańca mogą pojawić się poruszenia seksualne. Przez taniec ludzie się do siebie przybliżają, otwierają na siebie. Nieodzowne jest badanie własnego serca i zastanowienie się w swoim sumieniu nad tworzoną relacją. Istnieje cała hierarchia wyższych i niższych poruszeń ludzkiego serca: czystych i brudnych, miłosnych i pożądliwych, które się do pewnego stopnia wzajemnie mieszają, mają swoje odmiany i odcienie. Przenoszą się na zewnątrz za pomocą naszego ciała – poprzez mowę, dotyk. Zależnie, które poruszenia zdominują serce człowieka będą niosły całkiem inną treść i będą budować całkiem inny rodzaj relacji z drugą osobą.
Tango argentyńskie dla przykładu jest bardzo erotycznym tańcem. Taniec uwodzi. Otwiera na dużą intymność między tańczącymi partnerami. Jeśli tańczą małżonkowie to, on ich łączy, zbliża i umacnia małżeństwo. Wyrażają poprzez taniec miłość do siebie. On przekłada się na więź. Nie ma co ukrywać, że w innych przypadkach tak erotyczny taniec naraża na zdradę małżeństwa. Jeśli ktoś się w nim zatraci, może stracić poczucie granicy. Taniec to dotyk, ubiór, zapach... to oddziałuje. Tańcząc trzeba pamiętać, że ma się obrączkę na palcu.
Człowiek o czystym sercu będzie wyczuwał, żeby za dużo nie tańczyć z pewnymi osobami, że to może przerodzić się w coś złego. Też jest inny taniec po alkoholu, który może spowodować utratę wolności. Puszczają pewne hamulce, i robi się wtedy rzeczy, których nie zrobiłoby się na trzeźwo. Poprzez taniec można doprowadzić do stworzenia sytuacji umożliwiającej wykorzystanie seksualne drugiej osoby. Ważne jest z kim się tańczy i jak się tańczy. I o tym też trzeba pamiętać.
Jest wiele pięknych tańców, które dają ludziom dobrą zabawę, radość i szczęścia, które przynoszą dobre owoce. Dużo zależy od serca człowieka."

A tak pisała forumowiczka Mulan:
"tańczę taniec towarzyski od 6 lat i musze przyznać o. Knotz ma rację. Wiele par "stworzyło sie" poprzez taniec. Sama byłam w podobnym zwiazku. Ważne jest odróżnienie ralacji czysto tanecznych od tych, które z tańcem nie mają wiele wspólnego. Niektórzy, świadomie lub nieświadomie, przekraczają pewne granice. Nie zdają sobie sprawy, że druga osoba w parze, może te intencje źle zrozumieć"
inny komentator Jassp:
"Czy można udowodnić taką tezę, że przez taniec z drugą osobą poznaję jej przyszłe erotyczne zachowania? Inaczej, czy jak ktoś tańczy (jak mi się układa z nią/nim taniec) tak będzie się układało moje życie intymne z tą osobą? Trywialniej: jaki jestes w tańcu taki w jesteś/będziesz w łóżku?"

Dużo zależy od serca, ale serca zależy też od tego, co na zewnątrz- jeśli damy temu do nas dostęp. Powyżej autor wpadł w pewną sprzeczność- napisał, że Taniec uwodzi, a później ,ze trzeba zachować w nim pewne granice. Jeśli coś uwodzi, ma podtekst i działanie er, to granicą tego jest małżeństwo i sypialnia.
To, co pisze ojciec Knotz tylko potwierdza słowa Brawaria. Szkoda, że o. Knotz nie zauważa, że taka cecha tańców towarzyskich wyklucza ich obecność, ich pokazywanie poza małżeństwem. Bo ten erotyzm powinien być w małżeństwie zamknięty, powinien być tajemnicą, do której dostęp mają tylko jej uczestnicy- Chrześcijanin nie może więc tańczyć takich tańców publicznie, tylko w sypialni i tylko w małżeństwie. A to wyklucza sensowność takich tańców, bo jak niby możnaby było się ich nauczyć, jak możnaby było mówić o tańcach o wspólnych dla wielu ludzi zasadach...?.

Joann Kealiinohomoku w swoim eseju An Anthropological Looks at Ballet as a Form of Etnic Dance zapoznawszy się z większością koncepcji genezy tańca, często wzajemnie wykluczających się, stwierdziła, że znalezienie jednego źródła tańca jest wręcz niemożliwe. Najrozsądniej byłoby zatem uznać, iż w przypadku tego zjawiska mamy do czynienia z poligenezą. Dlatego też korzeni tańca należy szukać zarówno w zabawie, jak i życiu seksualnym; zachowaniu zwierząt, jak i czynnościach magiczno – religijnych; grupowej aktywności, jak i beztroskich działaniach jednostki. Dla Johanna Huizingi taniec to szczególna i szczególnie doskonała forma zabawy.7 (...) W zupełnie innej sferze źródeł tańca szukał Havelock Ellis. Badacz dopatrywał się prapoczątków tego zjawiska w ludzkiej seksualności. 9 5 Ibidem. Taniec według Ellisa stanowił fundamentalną część prymitywnych orgii. To właśnie w tańcu nastąpiło zrównoważenie 6 J. Kealiinohomoku: An Anthropological Looks at Ballet as a Form of Ethnic Dance. W: Moving History… s. 33-34. 6 J. Huizinga: Homo ludens. Zabawa jako źródło kultury. Warszawa 2007. s. 256-257. 7 Ibidem. 8 H. Ellis: The Dance of Life. New York 1923. 9 pierwiastków mistycznych oraz erotycznych, jakim przesiąknięte było życie pierwotnego człowieka.10 Dla ewolucjonistów taniec stanowił integralną część kultur pierwotnych; był nierozerwalnie związany z rytuałami. Oprócz tego, taniec stanowił bazę dla wszystkich innych form sztuki mających swe początki w ludzkim ciele. 1

1Tomasz Drożdż Człowiek i taniec. Systemy choreograficzne jako profile badania kultury Praca doktorska pod kierunkiem prof. dr hab. Ewy Kosowskiej Uniwersytet Śląski, Wydział Filologiczny Instytut Nauk o Kulturze, 2012

Warto w tym momencie zajrzeć do kompendium wypowiedzi "Ojców, Doktorów, Świętych o mieszanych tańcach" sporządzonego przez Mirosława Salwowskiego1, by zobaczyć, że krytyka wielu tańców, uważanych przez większość współczesnych w każdych czasach za „zwykłą, niewinną rozrywkę” to nie jest wymysł jakiejś epoki, tylko pewna trwała wartość w niemal dwutysiącletniej historii chrześcijaństwa. Dlatego też nie można tu niczego usprawiedliwiać kontekstem historycznym, czy kulturowym. Podobnie zresztą jak w przypadku ubioru, spojrzeń i zachowań.

"Jedynym celem tańca jest zwrócenie na siebie uwagi, i to z myślą o znalezieniu partnera seksualnego. Podczas tańca w parach partnerzy często obejmują się nawzajem i naśladują swoje ruchy, podobnie jak robią to inne gatunki zwierząt przed spółkowaniem" - Allan i Barbara Pease.
"Każdy taniec to substytut seksu" - Mick Jagger,
"Tańczenie to jak rozpalanie ognia pod czajnikiem i doprowadzanie wody do wrzenia" - Paul Southern.
"Taniec jest ekscytującą przyjemną rozrywką ponieważ pozwala na częściowe zaspokajanie popędu seksualnego. Taniec, w istocie, jest takim bodźcem erotycznym, że działa nawet w odniesieniu do chłopców i dziewcząt w tak wczesnym wieku jak jedenaście lat" - dr Rita Hollingsworth.
"O narodzinach i upowszechnieniu się tańca zdecydował przede wszystkim tkwiący w nich erotyzm" - Michał Zaczyński.
"Uprawianie miłości jest podobne do tańca towarzyskiego" - dr Edward A. Dreyfus.

1  M. Salwowski, Taniec z Gwiazdami, czy z Szatanem? oraz inne eseje, Toruń 2008

Ojcowie, Doktorzy i Święci Kościoła na temat tańców i balów (zbiór wypowiedzi) za: 

https://salwowski.net/2018/12/31/138/

31 grudnia 2018 18:31
Poniżej umieszczonych zostało 79 wypowiedzi (oraz przytoczeń postaw) Ojców, Doktorów, Świętych, pisarzy kościelnych, teologów katolickich, katechizmów, synodów i papieży na temat damsko-męskich tańców. Warty zaznaczenia jest fakt, iż poniższe cytaty, swym zasięgiem czasowym obejmują niemal całą historię istnienia Kościoła katolickiego. Pierwsze z wypowiedzi w tej kwestii sięgają bowiem już II wieku po Chrystusie, i ciągnąć się przez praktycznie wszystkie epoki historyczne (starożytność, wczesne i późne średniowieczne, renesans, barok, kontrreformacja, oświecenie, XIX wiek) zatrzymują się na 1975 roku. Choć lektura tych wypowiedzi może miejscami sprawiać mniejsze bądź większe trudności, ufam, iż spokojne ich przeczytanie i rozważenie, ułatwi czytelnikom, wyrobienie sobie właściwego poglądu odnośnie problemu tak bardzo rozpowszechnionej dziś mody na tańce. Sądzę również, że, dla każdego trzeźwo i zdroworozsądkowo myślącego człowieka, nie będzie problemem zastosowanie dawniejszego nauczania katolickiego na temat tańców do oceny dzisiejszych zabaw tanecznych – zwłaszcza, gdy zważy się na fakt, iż tańce rozpowszechnione na początku 21 wieku, są w swej ogromnej większości, o wiele bardziej nies kromne oraz wyuzdane, aniżeli pląsy, które były piętnowane przez autorytety kościelne np. w XVI, XVII, czy choćby jeszcze na przełomie XIX i XX stulecia. Niech w lekturze i ocenie poniższego materiału, zdatna będzie też świadomość, iż zebrane w nim cytaty są autorstwa ludzi, mających ogromne, o wiele większe od naszego, doświadczenie Bożego prowadzenia, ludzkiej słabości i grzeszności oraz walki duchowej. W przygniatającej większości, autorzy cytowanych poniżej wypowiedzi, to osoby, które przez dziesiątki lat zajmowały się duszpasterstwem ludzi różnych stanów społecznych, słuchały w konfesjonałach wyznać dziesiątków, jeśli nie setek tysięcy ludzi, spędzały wiele czasu na modlitwie, a czasami też wypędzały złe duchy z opętanych. Uwzględnienie tego wszystkiego oraz szacunek dla bogatego duchowego doświadczenia tych wielkich Bożych mężów i niewiast, powinien pozwolić nam z większym dystansem spojrzeć na nasze, często bardzo ograniczone i mocno narażone na pomyłkę i błąd, przeżycia i doświadczenia związane z tańcem.
KS. JAKUB WUJEK SJ:
znajdujemy w Piśmie świętym NIEKTÓRE tańce poczciwe, ku chwale Bożej uczynione, dla dziękowania za zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi od Pana Boga dane. Po wybawieniu ludu żydowskiego z niewoli egipskiej, a po przejściu przez morze czerwone, gdy w nim zatonęli prześladowcy jego; tam wszystek lud z radością i skakaniem dziękował Panu Bogu: tam Maria prorokini siostra Aaronowa ze wszystkimi niewiastami tańcowała, zaczynając piosnki, a dziękując Panu Bogu za ono zwycięstwo. Także kiedy był Dawid zabił onego olbrzyma Goliata, a wracał się z królem Saulem do Jeruzalem: tedy wychodziły przeciw im Panie i Panny ze wszystkich miast żydowskich, tańcując, grając i śpiewając: Poraził Saul tysiąc, a Dawid dziesięć tysięcy. Dawid także kiedy prowadził skrzynię Pańską do Jeruzalem skakał ze wszystkiej mocy przed Panem swoim, grając na harfie swojej. Także i córka Jefte, książęcia żydowskiego zabieżała z tańcem ojcu swemu, gdy się nawracał po zwycięstwie Ammonitów nieprzyjaciół swoich. I w Ewangelii czytamy o owym marnotrawnym synie, jako go ojciec wdzięcznie przyjął i sprawił przeń wesele z muzyką i tańcem. TAKOWE TAŃCE PRZYGANY NIE MAJĄ. ALBOWIEM NIE DLA ROZKOSZY, ANI DLA JAKIEGO WSZETECZEŃSTWA, ALE KU CHWALE BOŻEJ BYWAŁY SPRAWOWANE. A TEŻ TAM OSOBNO MĘŻCZYZNA, A OSOBNO NIEWIASTY TAŃCOWAŁY: NIE TAK SIĘ MIESZALI, JAK TO U NAS W OBYCZAJ WESZŁO. Lecz te nasze tańce nie wiem jako mają być wymówione, z których nic dobrego, jeno wszelakie grzechy, a wszelakie złości pochodzą. Bo te tańce naprzód diabeł wymyślił i onego cielca na puszczy, gdy się Mojżesz Panu Bogu modlił, a wziął od niego dziesięcioro Przykazań na dwu tablicach własnym palcem napisane. A Żydzi ulawszy sobie cielca, około niego tańcowali, jako pismo świadczy: Iż siadł lud pospolity i jedli, pili, a potem wstali do tańca. Ale cos się stało? Mojżesz słysząc krzyk i wesele ludu swego, wielką żałością obciążony, uderzył tablicę o ziemię i utracił on skarb drogi, którego nie godzien był on lud wszeteczny. A natychmiast wszedłszy do obozu, kazał je bić jak bydło: i zabito ich bardzo prędko przez trzydzieści i trzy tysiące: a ledwie się tym uspokoił gniew Boży, że wszystkich nie zatracił. Widzisz, jakie pożytki z tego tańca płyną. Nad Jana Chrzciciela, jako sam Pan powiedział, większy nie powstał miedzy synami człowieczymi: ale i jego tanecznica o gardło przyprawiła: jako masz szerzej u św. Mateusza napisane. Nie trzeba wiele mówić: w takim tańcu wszelakich grzechów jest pełno. Zaś tam pycha w ubiorach, w strojach, i w bryżach, i w gładkości cielesnej nie panuje? Zaś tam łakomstwo miejsca nie ma, gdy jeden drugiego, jedna drugą ujrzawszy szatę kosztowniejszą, łańcuszki, pierścionki i insze błazeństwa takowe, więcej tego życzyła sama sobie? Więc za tym wnet zazdrość i nienawiść być musi: gdy jeden drugiego widzi gładszego albo strojniejszego, który go w tych rzeczach celuje. Stąd że i gniewy, i swary o pierwsze miejsce w tańcu: a czasem i morderstwa i zabijania. Więc wróciwszy się do domu, frasunku i kłopotu pełno, gdy córka matkę, syn ojca ustawicznie frasuje, aby mu kosztowne szaty sprawił, aby on nie był między innymi podlejszy. O nieczystości nie pytaj, gdyż TANIEC JEST WARSZTAT KAŻDEJ WSZETECZNOŚCI, CUDZOŁÓSTWA i wszelkiego zbytku i cielesności: tam nieuczciwe dotykania, tam wszeteczne szeptania, namowy, śpiewania, całowania, a jednym słowem, wszystek bezwstyd okazać, rozmnażać, i wprawować się musi. Przeto też taniec bez obżarstwa i pijaństwa być nie może: ponieważ jako jeden Mędrzec tego świata napisał, żaden po trzeźwu nie skacze. Na koniec i lenistwo stąd pochodzi. Albowiem niejedno czas szkodliwie na tych marnościach ci trawią, ale i do wszelakiego dobrego uczynku niesposobni się stawają, ani Boga, ani jego chwały, ani bojaźni, , ani poczciwości przed oczami nie mają, ani świętam folgują, ale służą diabłu i sprawom a pompom jego, których się jednak na Chrzcie świętym wyrzekli byli. Św. Paweł widząc krewkość i niebezpieczeństwo nasze, które z tego obcowania pochodzi, tak powiada: „Iż dobra jest rzecz człowiekowi nie dotykać się niewiasty”. A św. Hieronim tego dokładając mówi: „Jeśli dobra jest rzecz nie dotykać się niewiasty, tedy zła jest dotykać się jej”. Bo pomiędzy dobrym a złym nie masz nic pośredniego. A Zbawiciel nasz ten zaś wyrok wy dał: „Iż każdy, który spojrzy na niewiastę, aby jej pożądał, ten już z nią cudzołóstwo popełnił w sercu swoim”. Przeto św. Augustyn tak napisał: „Że kto odpoczynki dni świętych na wszeteczeństwo obraca, lepiej by uczynił, aby w ten dzień orał, a niżby cały dzień tańcował. I zasię: Lepiej by uczyniły niewiasty w niedziele przędąc, niźli nieuczciwie skacząc albo tańcując”. A św. Jan Chryzostom ani na weselach tańców dopuścić nie chce i zwie je pompami szatańskimi i diabelskimi skokami. Dosyć ci, powiada, trudno jest bez tego poddymania, młodym ludziom namiętności i pożądliwości swoje pohamować: a cóż, gdy do tego jeszcze przystąpi, dopiero z tego co tam słyszą i widzą, większy w nich ogień zmaga i piec pożądliwości cielesnych więcej się rozpala (…). (…) w figurach którym się przypatrujemy, w głosach, których słuchamy, w przysmakach, które spożywamy, w perfumach, które wąchamy, w rzeczach, których się dotykamy, ustawicznie (diabeł) zastawia sidła swoje i wkrada się z nimi i pod nimi w serca nasze. Ale nigdzie tego nie czyni z większym swym pożytkiem, a z większą stratą naszą, jako w tych to tańcach. Bo tam zaraz ze wszystkich stron na ten zamek szturmuje, zewsząd nań szarżuje, zewsząd on ogień poddyma: przykładając jako miechy do oczu, gładkość i stroje niewieście, które wielu ludzi zwodzą: do uszu piskanie, bębnienie, trąbienie, pieśni wszeteczne i inne pobudki takowe: do nosa rozliczne wonności i perfumy, których cieleśni ludzie zwykli używać: do kuszenia rozmaite przysmaki w jedzeniu i piciu. Na koniec, aby ni na niczym nic nie zachodziło, do dotykania, obłapiania, całowania i inne takowe rzeczy przypuszcza: tak, że nie masz tej dziury, którą by nieprzyjaciel na ten czas opuścić miał. A gdy tak zewsząd nędznego człowieka obskoczy, a zewsząd go poddyma i podnieca , nie jest rzecz podobna, aby go na koniec pożreć i przekonać nie miał: musiałby być kamieniem, kto by się ku złej pożądliwości tak nie zapalił. A ta, gdy się pocznie, grzech więc rodzi: a za grzechem niewola szatańska i wieczne zatracenie chodzi. (…) A gdyż z tych tańców i pożądliwość cielesna tak bardzo wznieca, i wszystkie grzechy zaraz pochodzą: tedy rzecz pewna, że takowy taniec bez obrażonego sumienia, a bez niełaski Bożej, i grzechu być nie może (…) Ale wiem co mi na to rzekniesz: Iż jeśli córka moja nie pójdzie do tańca, to kto będzie o niej wiedział? Kiedyż ją wydam? Zwłaszcza, gdy często na takich biesiadach i śluby bywają: przeto i niektóre dziewczęta wolałyby nie jeść, ani pić, aniżeli nie iść do tańca? Na to tak odpowiem: Że pismo rozkazuje Pana Boga o szczęśliwe małżeństwo prosić, a nie do tańca chodzić. O nędzne to małżeństwo, które się z tańca poczyna! Gdyby mąż z żoną nic innego do śmierci nie mieli czynić, jeno skakać i tańcować, tedy bym rzekł, żeby sobie słusznie w tańcu żony albo mężów obierać mieli, ale jeśli małżeństwo święte jest, a w bojaźni Bożej, ku chwale jego ma być łączone: tedy małżonkowie takie sobie męże i żony obierać mają, nie którzy lepiej skaczą, ale którzy poczciwiej żyją, którzy lepszą sławę mają, którzy się bardziej brzydzą wszelką wszetecznością. Bo słuchaj, jako się ona cnotliwa i święta panienka Sara Panu Bogu modliła, przy której już był diabeł siedmiu mężów zabił: „Ty wiesz miły Panie, iżem ja nigdy nie pragnęła męża, nigdy się nie stowarzyszyła z igrającymi (to jest z tańcującymi), a nigdy nie miała społeczności z tymi, którzy w lekkości chodzą”. Tu słyszysz jako się ta tańców wystrzegała, a wżdy ją Pan Bóg mężem cnotliwym i świętym, Tobiaszem mniejszym, obdarzyć raczył: któremu że ją był zachował, owych siedmiu pierwszych, dla ich wszeteczeństwa, czartowi pobić dopuścił. Ale o tańcach dosyć” .
Cytat za: Ks. Jakub Wujek, „Wykład Pisma świętego – Postilla Catholica„, cz. I. Komorów 1997, s. 239-244.
ŚW. PIO Z PIETLERCINY:
Umberto Antonelli di Marcianise między 1954 a 1955 rokiem przybył do San Giovanni Rotondo, by się wyspowiadać. Gdy zakończył wyznanie grzechów, Ojciec zapytał go: Czy czegoś nie wyznałeś? On odpowiedział, że nie. Ojciec powtórzył pytanie, o on znów powiedział „nie”. Zapytał więc po raz trzeci: Czy czegoś nie wyznałeś? Znów usłyszał zaprzeczenie. Penitent opowiada: „Ojciec Pio krzyknął wówczas: Precz, precz, bo jeszcze nie żałujesz swoich grzechów!. Skamieniałem z powodu wstydu, jaki odczuwałem wobec zgromadzonych ludzi. Próbowałem coś powiedzieć, lecz on przerwał mi: Ucisz się gaduło, mówiłeś już wystarczająco: teraz ja chcę mówić. To prawda czy nie, że chodzisz na sale balowe? Na moją potwierdzającą odpowiedź powiedział: NIE WIESZ, ŻE TANIEC JEST ZAPROSZENIEM DO GRZECHU? Zdziwiony nie wiedziałem, co powiedzieć: w portfelu miałem legitymację członka towarzystwa tanecznego, o której zapomniałem. Obiecałem poprawę i po tym wszystkim dał mi rozgrzeszenie” (…). „Bardzo lubiłam tańczyć (…) Oczywiście zawsze tańczyłam w kręgu rodziny czy sąsiadów i pod okiem rodziców. LECZ OJCIEC TEGO NIE POCHWALAŁ. Pewnego razu w konfesjonale, po tym jak wyznałam, że tańczyłam, powiedział mi: JAK JESZCZE RAZ ZATAŃCZYSZ TO CIĘ WYRZUCĘ. Po jakimś czasie byłam na weselu i wbrew własnej woli zostałam „porwana” do tańca. Bojąc się, że gdy tylko zbliżę się do konfesjonału, Ojciec mnie wyrzuci, poszłam do innego spowiednika, który na moje wyznanie, że tańczyłam nie zwrócił żadnej na to uwagi. Zapytał mnie czy coś jeszcze chcę wyznać, lecz ja nic więcej do wyznania nie miałam. Otrzymawszy rozgrzeszenie, wróciłam do domu, lecz nie byłam spokojna. Następnego dnia poszłam do spowiedzi do Ojca, który jak tylko usłyszał mój głos, powiedział: A ty, co zmieniłaś dzień spowiedzi? <>. Chcesz dostać baty, prawda? Nie wyrzucę cię, lecz nie rób tego więcej. <>. Ty możesz być pewna swoich uczuć, a nie uczuć innych. Ja nie potępiam tańca jako takiego, LECZ UPIERAM SIĘ I UTRZYMUJĘ, ŻE JEST ON NIEBEZPIECZEŃSTWEM GRZECHU(…)” .
Cytat za: O. Marcellino IasenzaNiro, „Ojciec” Święty Pio z Pietrelciny. Misja ocalenia dusz. Świadectwa, San Giovanni Rotondo 2006, ss. 42-43, 140-141.
KS. JEAN GAUME:
(…) Mój wuju czy wolno tańczyć?”. Takie uczyniła zapytanie raz pewnemu szanownemu Kapłanowi, młoda osiemnastoletnia panienka. – „Pytasz mnie, odpowiedział on, o moje zdanie o tańcach; uczynię ci zadość. – Wyjąć tu naprzód należy tańce religijne, których znajdujemy w Piśmie Świętym. Nie ma nic wspólnego pomiędzy świętym zapałem Maryi i siostry Mojżesza, albo Króla Proroka, a tańcami światowymi; pomiędzy żywym uniesieniem wdzięczności, a zamiłowaniem uciech światowych. Nie pytasz mnie również pewno o tańce niewinne i skromne, choć światowe, jakie mogą mieć miejsce pomiędzy osobami jednej płci, których Kościół nie potępił. Idzie więc pomiędzy nami o bale tylko i wieczory; to jest, o te tańce światowe, gdzie się łączy jedna i druga płeć, – o te kółka, które jednoczy próżność, które ożywiają rozkosze, gdzie namiętności idą w zawody, gdzie w końcu jest tak trudno, aby niewinność się zarumieniła, już to z przyczyny natury tańców, już dla nieskromności ubiorów, już dla wolności w postępowaniu i słowach. Po tym wstępie, odpowiem na twe pytanie czy wolno tańczyć. „Taniec, niewinny sam w sobie, używany niekiedy przy uroczystościach religijnych na uczczenie Boga, poniżony został później przez namiętności, i zamienił się w część bałwanów. Poganie czcili występne swe bożyszcza, przez swe rozwiązłe tańce. Oto, moja siostrzenica, początek tańca dziś używanego; o tym świadczy historia (por. homilia św. Cezarego). – Ale, mój wuju, nie o historię tańców na pytam, tylko o twoje zdanie co do tego, czy wolno tańczyć. – Wiem to dobrze; przeto chcę ci odpowiedzieć. Cycero broniąc Konsula Lucjusza Mureny, oskarżonego że tańczył, powiedział: Nie podoba temu uwierzyć, zwłaszcza o Konsulu, chyba, że kto dowiedzie, iż uległ jakiemu występkowi, zanim się posunął do takiego nadużycia, bo nikt nie tańczy, ani na osobności, ani na ucztach porządnych, chyba pijany, albo pozbawiony rozumu. Taniec po wszystkich następuje bezprawiach , i zawiera je w sobie wszystkie. Demostenes, najpierwszy z mówców greckich, chcąc podać w pogardę dworzan Filipa, króla Macedońskiego, oskarżył ich publicznie, że tańczyli. W Rzymie, dla wystawienia kobiety bez obyczajów, dosyć było powiedzieć tylko, że dworniej tańczyła, jak przystało na uczciwą niewiastę. – Owidiusz ów miękki poeta, tak wolny w swej moralności, miejsca tańców nazywa miejscami rozbicia dla wstydu, a tańce same nasieniem występków. Pomijam tu już słowa Arystotelesa, Platona, Seneki, Scypiona. – Ale pozwól mój wuju, nie Cycerona ani o innych, lecz o twoje pytam zdanie, czy wolno tańczyć. – Kiedy nie lubisz Pogan, nie mówmy więcej o nich. Żałuję jednakże, żem ci nie wspomniał, iż Senat Rzymski wygnał a Rzymu wszystkich tancerzy za czasów Tyberiusza, i że Domicjan oddalił nawet z senatu kilku senatorów, którzy oddawali się rozwiązłym tańcom. Ale przyrzekłem ci, nie mówmy przeto o Poganach więcej. (…). – Ale, daruj, mój wuju, ty nie odpowiadasz mi, a raczej ja przewiduję twoją odpowiedź. – Możesz się bardzo omylić. Czekaj, aż skończę, i powiem wyraźnie czy wolno tańczyć. ( W następnych akapitach ks. Gaume przytacza wypowiedzi Ojców, Doktorów i Synodów Kościoła przytaczane już w tym opracowaniu. Z tego względu pomijam owe fragmenty – przyp. moje MS). – (…) O! To już za wiele: mój wuju, pytam więc ostatecznie, powiedz mi, tak lub nie: Czy wolno tańczyć? – Nie obrażaj się, moja siostrzenico, przyrzekam już objawić ci moje zdanie, jeżeli odpowiesz mi na pytania, które ci zadam: 1. W dniu twego Chrztu odrzekłaś się czarta, jego pychy i jego uczynków; powiedz mi więc, czy to się znajduje na balach lub nie? 2. Chciałabyś umrzeć wśród balu, nie mając chwili do zastanowienia się? 3. Czy byś chciała przystąpić do Stołu Pańskiego w sukni balowej? – Ale, mój wuju… mój wuju! Bądź łaskaw, nie mówmy o tym. Nie o moje to, lecz o twoje idzie zdanie. – Zwalniam cię z odpowiedzi na pytania poprzedzające, ale powiedz mi przynajmniej: Czy to prawda, że o balu myśli się kilka dni naprzód, nim się nań pójdzie; że się o tym myśli nawet podczas modlitwy? Czy to prawda, że ubiór na bal zajmuje całe godziny, które by poświęcić należało domowi, albo obowiązkom Religii? Czy to prawda, że często wybierają się na tańce dni poświęcone Bogu, a nieraz nawet, przeznaczone na pokutę? Prawda to, że na balu jedni drugich usiłują przewyższyć próżnością, popisując się jak tylko można z przepychem strojów, a bardzo często z nieskromnością ubiorów? Prawda to, że tam niczego nie zaniedbują, aby się podobać i ściągnąć poklaski? Czy to prawda, że dla dopięcia tego celu nie wstydzą się osłaniać niby, ale nie okrywać, i używać nieskromnych sposobów dla podniesienia niebezpiecznych wdzięków, dla dopełnienia czego odmówiła natura, albo poprawić to, co zniszczyły lata? „Prawda to, że na balu zazdrość więcej uważna oburza się i wre na widok powodzenia cudzego? Czy to prawda, że dla poniżenia współzawodników lub współzawodniczek, nie oszczędza się tam, ani szyderstw ani uwag niepochlebnych, ani szeptów tajemnych, ani przymówek mniej lub więcej złośliwych? Prawda, że to wszystko staje się przedmiotem myśli i mów nieraz przez kilka dnia jeszcze po balu? Czy to prawda, że na balu wszystko dąży do poruszenia zmysłów, do osłabienia serca, do rozognienia wyobraźni? Czy to prawda, że się tam znajduje świetne koło przedstawiające najułudniejsze przybory mód, mieszaninę obojga płci, połączenie osób, które dla swego wieku najbardziej oddalone być winny, a jedne i drugie popisujące się z ozdobami, z strojami, zdolnymi rzucić nawzajem zgubne do serc iskry, że taktowne poruszenia miękkiego i zniewieściałego tańca, akordy ujmującej harmonii, ułuda dekoracji, blask światła, dodają jeszcze uroku temu oczarowaniu? „Prawda to, iż na balu wydaje się tyle, że można by tym wielką liczbę wyżywić ubogich, którzy, gdy wy się upajacie rozkoszą, drżą od zimna, nie mając czym się okryć, – nie mając garści słomy, na której by spoczęli, ani kawałka chleba na pożywienie, i których łzy i łkania wznoszą się do Boga wraz z waszymi śmiechami i bezbożnymi akordami? Czy to prawda, że podczas balu, to jest przez większą część nocy, służący obojga płci pozostają bez ścisłego dozoru, i mogą pozwalać sobie tego, czego lepsze wychowanie wzbrania państwu?”. – Czy to prawda… – Ach mój wuju! Dosyć już, proszę cię; wyznam szczerze, że w miejsce odpowiedzi na te pytania wolę raczej powiedzieć ci, że nie będę nigdy tańczyła; widzę bowiem, iż nie pozwalasz mi tańczyć. – Mylisz się, moja siostrzenico, mówię wyraźnie: pozwalam ci tańczyć, pod jednym małym warunkiem. – Ty mój wuju? – Tak, ja, starzec o siwych włosach, pozwalam ci tańczyć, pod jednym małym warunkiem. – Pod jakim? – Przyrzekasz go wypełnić? – Bez wątpienia. – A więc dobrze! Posłuchaj mnie. Wiesz, moja siostrzenico, że ogólna i niezaprzeczona moralności Chrześcijańskiej zasada obowiązuje nas, abyśmy wszystko czym się zajmujemy, odnosili do Boga, i że Bóg tak jest dobrym, iż przyjmuje ofiarę najpospolitszych i najobojętniejszych czynów naszych, jako to: posiłek, odpocznienie, sen, gdyż to wszystko zawiera się w porządku Opatrzności. Gdy przeto ubierzesz się bal; pójdziesz do swego pokoiku, i tam sama, bez innego świadka, prócz Boga i sumienia, uklękniesz u stóp Krzyża, i odmówisz następującą modlitwę: O mój Boże! Wzorze mój i Mistrzu, Ojcze i Sędzio mój! Chcę czynić rozmyślnie i dobrowolnie to, co Ewangelia i Kościół przedstawia jako bardzo niebezpieczne, przy czym pobożność, pokora, niewinność nawet wielu rozbiła się; i aby to dobrze wypełnić, poświęciłam wiele czasu na me przebranie, uwieńczyłam się w róże, abym się lepiej podobała. Ofiaruję Ci więc to, dla naśladowania Cię o mój Boże, któryś był ukoronowany cierniem, – dla wypełnienia obietnic moich na Chrzcie przez które wyrzekłam się czarta, jego pychy, i uczynków, – dla zbudowania bliźniego, i na zbawienie mojej duszy. Racz to przyjąć o mój Boże, i udzielić mi swego świętego błogosławieństwa. – Ale, mój wuju, twój warunek nie podobny do spełnienia; żadna ochrzczona dusza nie mogłaby wznieść podobnej modlitwy: to naigrywanie się. – Jak chcesz, moja siostrzenico; wolno przyjąć, wolno nie przyjąć, – moje pozwolenie od tego zawisło. – Niechaj inni otrzymują je za taką cenę; co do mnie zrzekam się go. – Gdy więc nie można bez naigrywania się ofiarować Bogu tańców i balów; widzisz moje dziecię, że one nie są tak niewinnymi, jak je świat uważa. Jednakże, powtarzam co to, że taniec nie jest grzechem sam przez się: staje się niebezpiecznym z powodu okoliczności jemu towarzyszących prawie zawsze, a przede wszystkim dzisiaj. (…) Do głównych okazji do grzechu w szóstym i dziewiątym Przykazaniu zakazanego, zawsze zaliczano tańce i widowiska choć świat mówi, że w nich nie ma nic złego. Zaprawdę! Jedno tu z dwojga: albo się świat myli, albo Kościół Jezusa Chrystusa jest w błędzie: BO NIE MASZ KATECHIZMU, KTÓRYBY NIE UMIESZCZAŁ TAŃCÓW I WIDOWISK POMIĘDZY OKAZJAMI DO TEGO GRZECHU. (…) Duch Święty mówi nam wyraźnie: Z tanecznicą nie bądź ustawiczny, ani jej słuchaj, byś snać nie zginął jej potężnością (Ekll 9, 4). A gdzie indziej, mówiąc o tym co się dzieje bez wątpienia na naszych balach, wyrzekł: Przeto, że się wyniosły córki syjońskie, a chodziły wyciągnąwszy szyje i pomrugując oczyma chodziły i pląsały i postawnym krokiem postępowały; obłysi Pan wierzch głowy córek syjońskich, a Pan włosy ich obnaży (Iż 3, 17) (…) Koncylium Konstantynopolitańskie zakazuje tańców publicznych pod karą klątwy. Koncylia: Laodyceńskie i Lerydskie, zabraniają ich nawet a weselu; Koncylium Akwizgrańskie nazywa je „haniebnymi”; – jedno z Koncyliów Afrykańskich, „bardzo niegodziwymi”; – Koncylium Rueńskie , „szaleństwem”; Koncylium Turyńskie, „sztuką i ponętą szatańską” .
Cytat za: Ks. J. Gaume, „Zasady i całość wiary katolickiej, czyli jej wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny, apologetyczny, filozoficzny i socjalny, od stworzenia świata aż do naszych czasów”, Kraków 1870, tom IV, ss. 415, 422-423.
KS. AMBROŻY GUILLOIS:
(Pytanie) Który jest ósmy powód grzechu przeciwnego czystości? (Odpowiedź) Ósmym powodem grzechu przeciwnego czystości, są tańce i bale. WYKŁAD. – Przez taniec rozumiemy ruchy ciała, wykonywane w takt, krokiem wymierzonym, i zwykle przy dźwięku muzyki albo śpiewie. Bal jest zgromadzeniem, zebraniem na którym tańczą. Te więc dwa wyrazy: tańce i bale, mają prawie toż samo znaczenie, a co powiemy o tańcach, to się odnosi i do balów. Taniec osób jednej płci, gdy zresztą nic się nie dzieje, ani w ruchach, ani w rozmowach, co by przeciwnym było skromności i przyzwoitości, jest rzeczą zupełnie obojętną, a tym samym rozrywką zupełnie niewinną. Taniec między osobami różnej płci, nie ma także w sobie nic występnego; ALE: Z POWODU TOWARZYSZĄCYCH MU ZWYKLE OKOLICZNOŚCI, JEST NADZWYCZAJNIE NIEBEZPIECZNYM i uważany być powinien za rozrywkę, mało zgadzającą się z duchem chrystianizmu. Okolicznościami tymi są: panująca tam próżność, zbyt wielka poufałość, jaka się wtedy często zawiązuje, roztargnienie stąd wynikające, a nade wszystko ubiór nie nader skromny większej części tanecznic. Są tańce, których zupełnie zabronić trzeba i do których należeć nie godzi się, chociażby nawet raz jeden, pod winą grzechu śmiertelnego; takimi są: walc, galopada, polka, cancan… tańce te złymi są z natury swojej, postawą jaka się w nich przybiera; powinny być wyrugowane ze wszelkiego uczciwego towarzystwa, i trudno pojąć, jak kobieta iść może do takiego tańca, nie wyrzekłszy się skromności, płci jej właściwej (…)” Przymieszać się mogą i do innych rodzajów tańca, ubiór, gest, słowa, wzniecające i mocno pobudzające popęd do lubieżności. Stają się wówczas bliskim powodem do grzechu, a zatem wstrzymywać się od nich należy. To się odnosi szczególniej do tańców publicznych. Tańcami publicznymi nazywają się te, do których każdy ma przystęp bez różnicy; na przykład w klasach niższych, tańce po szynkach, karczmach, tak nazwanych salach, lub tym podobnych miejscach; a w klasach wyższych maskarady, wieczory tańcujące, na które wchodzi się jak na teatr, płacąc za bilet. W takich tańcach dopuszczają się wyuzdanej swawoli, a ci, którzy wyrzec się ich nie chcą, nie zasługują na rozgrzeszenie. Tańce na zebraniach publicznych, zwanych balami, niemniej są niebezpieczne, zwłaszcza gdy się odbywają nocną porą. Nieskromność tam panująca i wszystko co się tam dzieje, powinno oddalać stamtąd każdego, kto jeszcze jest przenikniony bojaźnią bożą, i pragnie zachować swój honor i dobre imię. W rzeczy samej, czyliż nie jest narażeniem swojego honoru, znajdować się w towarzystwie z ludźmi zepsutymi, i skalanymi rozpustą? A przecież, prawie zawsze tacy spotykają się na wspomnianych balach? Są bez wątpienia wyjątki, ALE BARDZO RZADKIE. Co się tyczy tańców w domach prywatnych, na zebraniach familijnych, nie masz wątpliwości, że bywają bardzo złe, gdyż bardzo wiele jest towarzystw rozwiązłych i familij, gdzie panuje mała oględność na obyczaje (…).
(Pytanie) Czy Ojcowie Kościoła i mistrzowie życia duchowego potępiali tańce? – (Odpowiedź) TAK JEST OJCOWIE KOŚCIOŁA I MISTRZOWIE ŻYCIA DUCHOWEGO POTĘPIALI TAŃCE, I DOWODZILI, ŻE PRAWIE ZAWSZE SĄ ONE BLISKIM POCHOPEM DO GRZECHU ŚMIERTELNEGO. ( W tym miejscu ks. Ambroży Guillois przytacza wypowiedzi Ojców i Doktorów Kościoła, które cytuję w dalszej części aneksu – przyp. moje MS). (Pytanie) Ludzie światowi, którzy chcą postępować z dobrą wiarą, czy w przedmiocie tańców wyrażają się inaczej jak Ojcowie Kościoła i mistrzowie życia duchowego? – (Odpowiedź) Nie, ludzie światowi, którzy chcą postępować z dobrą wiarą, wyrażają się w przedmiocie tańców tak samo, jak Ojcowie Kościoła i mistrzowie życia duchowego. WYKŁAD. – Około roku 1620, biskup Autun chcąc dać swojej owczarni naukę przeciw tańcom, zasięgał rady człowieka, który znał dobrze rozkosze światowe, hrabiego de Bussy- Rabutin, sławnego z dowcipu i pism swoich. Taką odebrał odpowiedź: „Zawsze uważałem bale za niebezpieczne; nie sam tylko rozum skłaniał mnie do tego, ale i doświadczenie; a chociaż świadectwo Ojców Kościoła jest bardzo ważne, sadzę, że w tym przedmiocie świadectwo dworaka światowego większą mieć powinno wagę. Wiem dobrze, że są osoby, które na mniejsze niebezpieczeństwo narażają się w tych miejscach, aniżeli inni; wszelako, najzimniejsze temperamenty tu zapalają się. Zwykle na takie towarzystwo składa młodzież, której trudno przychodzi oprzeć się pokusom w samotności, a tym bardziej w podobnych miejscach. Sądzę więc, że prawdziwemu chrześcijaninowi nie wypada uczęszczać na bale”. Młoda dama, żyjąca z dala od świata, która będąc panną, nigdy nie była na balu, nie mogąc wymówić się od znajdowania się na weselu swojego szwagra, pisała nazajutrz do przyjaciółki: „Zebranie było liczne, toalety nadzwyczaj świetne; miałam przyjemność, że byłam ubrana najskromniej ze wszystkich … Tu widziałam, pierwszy raz w życiu tańcujących walca; dosyć mi było tego tańca, abym zrozumiała, ile niebezpiecznymi są bale, i abym więcej jeszcze niż kiedy postanowiła ich unikać”. (…)
(Pytanie) Czy nie należy uważać za przesadzone tego, co powiedziano o niebezpieczeństwie tańców i wieczorów? – (Odpowiedź). Nie należy uważać za przesadzone tego, co powiedziano o niebezpieczeństwie tańców i zebrań wieczornych; niejednokrotnie to niebezpieczeństwo było uznanym i wskazywanym przez same władze rządowe, które wstrzymać się nie mogły, w sprawie dobrych obyczajów, od wydania w tym przedmiocie rozporządzeń policyjnych. WYKŁAD. – Oto są dwa przykłady, z pomiędzy wielkiej liczby innych, które moglibyśmy przytoczyć. Dnia 5 kwietnia 1811 roku, prefekt departamentu l’Aisne pisał do wszystkich merów swojego departamentu, następującą odezwę: „Nie mogę za nadto polecić wam, panowie, ścisłego czuwania i utrzymywania porządnej policji względem miejsc, gdzie zimową porą zbierają się osoby płci obojga, bądź na tańce, bądź na wspólną pracę, pod imieniem „wieczornic:. Doszło do mojej wiadomości, że gorszące wypadki zdarzały się często na podobnych zebraniach. Powinniście, w podobnych okolicznościach, wystąpić z całą surowością praw … Zapowiedzcie ojcom i matkom, że w takim przypadku są odpowiedzialni za swoje dzieci; a nade wszystko bądźcie nieubłagani względem szynkarzy, którzy sprzedawaliby trunki po godzinach wyznaczonych przepisami policyjnymi”. Dnia 16 lutego 1842 r., mer departamentu Loiret; wydał następujące postanowienie : „Zważywszy gorszące zdarzenia, które wynikają ze sposobu tańców od niejakiego czasu, stanowczo zabrania się, od dzisiejszego dnia, tańczyć galopadę, pod karą 5 do 10 franków, wnosić się mającą przez muzyków, którzy by grali wspomniany taniec, lub przez gospodarza zakładu, który by temu nie przeszkodził.
(Pytanie) Czyliż przynajmniej nie jest przesadą twierdzić z niektórymi moralistami: że tańce prowadzą do siedmiu grzechów śmiertelnych; że oddawać się podobnym zabawom, jest – to zapominać o łasce sakramentów i samychże sakramentach, które nas poświęcają; jest to zacierać w sobie siedem darów Ducha Świętego? (Odpowiedź) TO WSZYSTKO DA SIĘ ZASTOSOWAĆ AŻ NADTO DO WIELKIEJ LICZBY BALÓW I TAŃCÓW (…). WYKŁAD – 1-e Tańce i bale prowadzą do siedmiu grzechów śmiertelnych. Do pychy, przez żądzę popisywania się i przewyższania innych pięknością, zgrabnością. – Do łakomstwa, przez niedostatek dobrowolny: wszystko obracają na toaletę, i aby mieć świetny strój, odmawiają zaspokojenia koniecznych potrzeb staremu ojcu, chorej matce; odmawiają grosza jałmużny ubogiemu, a u modniarki nie wahają się wyrzucić dwóchset lub trzechset franków! – Do nieczystości, przez wszelkie złe myśli, którym się wtedy oddają; przez wszelkie złe żądze, pielęgnowane w głębi serca swego. – Do zazdrości, smutku, jakiego doznają widząc się przewyższonymi przez inne młodością, pięknym ubiorem. – Do obżarstwa, sutymi biesiadami, które kończą podobne zebrania i przeciwne są wstrzemięźliwości chrześcijańskiej. – Do gniewu, kłótniami, zazdrością, nieprzyjaźnią, które często biorą tam początek. – Do lenistwa, przez niesmak nabierany tam do pobożności, i przez niepodobieństwo moralne, wykonywania jej ćwiczeń. 2 – e Uczęszczający na tańce i bale, czyliż nie zdają się zakładać swojej chwały na zapominaniu łaski sakramentów i samychże sakramentów, które nas poświęcają? – Idą tu w niepamięć: Chrzest święty, przez jawne popisywanie się z pychą szatańską; – Bierzmowanie, przez zbiegostwo z wojska chrześcijańskiego; – Eucharystia, czyli Sakrament Ciała i Krwi Pańskiej, przez znieważanie własnego ciała, które jest świątynią; – Pokuta, przez rozkosze zmysłowe, którym się tam oddają; – Ostatnie namaszczenie, przez skazy jakimi się tam plamią; – Kapłaństwo, przez pogardę praw Kościoła; – Małżeństwo, przez cudzołóstwa, o których się tam zamyślają, a często zmawiają się o ich spełnieniu. Te wykroczenia, powiedzieć trzeba, nie spotykają wszystkie na jeden raz, ani zawsze w jednostajnym stopniu we wszystkich zgromadzeniach światowych; ale bardzo mało jest takich, które by nie nastręczały jakiegokolwiek przynajmniej niebezpieczeństwa, ponieważ bardzo mało jest takich, które by wolne były od wszelkiego zepsucia. 3 – e Na tańcach i balach zacierają się i tracą siedem darów Ducha Świętego. – Pierwszy, którym jest dar Mądrości, odrywa nas od świata i pobudza do smakowania rzeczy boskich; zwykłym zaś skutkiem tańców jest przywiązania do świata i zasmakowania w jego próżnościach i zdaniach. – Drugi, którym jest dar Rozumu, pomaga nam poznawać prawdy religii, i przeniknąć się nimi; zwykłym zaś skutkiem tańców, przez złe skłonności, które one obudzają, j est stracenie z oka prawd religii, która potępia i odrzuca te właśnie skłonności. – Trzeci, którym jest dar Rady, daje nam poznać i wybierać to, co najwięcej przykłada się do chwały bożej i zbawienia naszego; zwykłym zaś skutkiem tańców jest przynajmniej obojętność osób światowych o chwałę boską, i zapomnienie z ich strony o duszy swojej. – Czwarty, którym jest dar Mocy, dodaje nam odwagi do zwyciężania przeszkód, sprzeciwiających się naszemu poświęceniu; zwykłym zaś skutkiem tańców jest osłabienie tych, którzy uczęszczają na nie; prawie nie myśląc już o Bogu, gdy miłość ich ku Niemu nadzwyczaj ostygnie, nie mogą się oprzeć najmniejszemu doświadczeniu i najmniejsze doświadczenie dostateczne jest do ich złamania. – Piąty, którym jest dar Nauki, wskazuje nam drogę, której się trzymać, i niebezpieczeństwa, których unikać powinnyśmy, abyśmy dostąpili zbawienia; zwykłym zaś skutkiem tańców, przez wzruszenie jakie tam panuje, i odurzenie, które na nas one sprawiają, jest zaślepienie uczęszczających na ni, tak, że na oślep wpadają w sidła, które czart na nich zastawił – Szósty, którym jest dar Pobożności, pobudza nas do przyjmowania z rozkoszą tego wszystkiego, co się wiąże ze służbą bożą; zwykłym zaś skutkiem tańców jest najprzód ostudzenie, a wkrótce potem zaniedbanie najistotniejszych powinności wiary chrześcijańskiej. Jakież upodobanie, na przykład, może mieć tanecznica w modlitwie, komunii, przyozdabianiu ołtarzy”, itd. – Siódmy, którym jest dar Bojaźni bożej, przenika nas wielką czcią dla Pana Boga i nade wszystko bojaźnią niepodobania się Jemu; zwykłym zaś skutkiem tańców jest wyrugowanie z umysłu uczęszczających na nie, myśli o Bogu i bojaźni sądów jego, tak dalece, iż wkrótce niczego się nie rumienią. – Tańce i bale więc zacierają w osobach światowych i pozbawiają je siedmiu darów Ducha Świętego” .
Cytat za: Ks. Ambroży Guillois, „Wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny i kanoniczny wiary katolickiej. Dzieło ofiarowane Ojcu św. Piusowi IX, zaszczycone podziękowaniem Jego Świątobliwości, tudzież aprobatą i pochwałami wielu kardynałów, arcybiskupów i biskupów „, Wilno 1863, s. 279 -.283; 285 – 287.
ŚW. JAN MARIA VIANNEY (PROBOSZCZ Z ARS):
Także bale i tańce są pod tym względem bardzo niebezpieczne. Co najmniej trzy czwarte młodych ludzi dostaje się z ich powodu w ręce nieczystego ducha. Nie muszę wam tego dowodzić, bo już to, niestety, wiecie z własnego doświadczenia. Ile złych myśli, ile brudnych pragnień i niemoralnych postępków powodują tańce! Wcale się nie dziwię, że aż osiem synodów francuskich pod ciężkimi karami zabraniało swawolnych zabaw. Ale powie cie mi: Dlaczego niektórzy księża nie traktują tego jako grzech? Powiem tylko tyle, że każdy za siebie zda rachunek przed Bogiem. Dlaczego tylu ludzi się gubi? Dlaczego nie przystępują do Sakramentów Świętych? Dlaczego opuszczają modlitwę? Powodem tego są zabawy i tańce, które przeciągają się do późna w noc. Ile dziewcząt straciło z tego powodu dobre imię – więcej: swoją biedną duszę, niebo i Boga! Św. Augustyn twierdzi, że mniejszym złem byłoby całą niedzielę pracować, niż spędzić ją na tańcach! Tak, moi bracia, dopiero na Sądzie Ostatecznym przekonamy się, że przez te zabawy dziewczęta, które tak lubią na nich bywać, popełniły więcej grzechów, niż mają włosów na głowie. Ile się wtedy zdarza nieczystych spojrzeń, ile pragnień, ile nieskromnych dotknięć, brudnych słów, roznamiętnionych uścisków, ile zazdrości i kłótni? Dobrze powiedział cierpiący Hiob: ( Hi 21, 12 – 13 ). Prorok Ezechiel z rozkazu Boga mówi do Żydów, że za tańce spadnie na nich surowa kara, żeby cały lud Izraela zaczął się tego bać. Św. Jan Chryzostom twierdzi, że patriarchowie Abraham, Izaak i Jakub nie pozwalali wyprawiać pląsów na swoich weselach, bojąc się kary niebios/ Zresztą nie potrzebują na to wyszukiwać długich dowodów. Spytam się was tylko: powiedzcie szczerze – czy chcielibyście umrzeć zaraz po powrocie z tańców? Na pewno nie. Sami jakoś tam przyznacie, że bezsensowne oddawanie się zabawom jest rzeczą zła i że trzeba się z tego spowiadać. Za czasów św. Karola Boromeusza osoby, które prowadziły hulaszczy tryb życia skazywano na surową pokutę, a niekiedy nawet je ekskomunikowano. W godziną śmierci przekonacie się o prawdziwości tego, co mówię, ale dla wielu nie będzie już czasu na poprawę. Tylko ślepi mogą dowodzić, że przy tańcach nie grozi im żadne niebezpieczeństwo. Gdyby tak miało być, to czemu ludzie, którzy chcieli zdobyć niebo, tak starannie unikali zabaw i tańców, dlaczego tak żałowali za wszystkie szaleństwa młodości? Teraz możemy się łudzić, ale kiedyś przyjdzie dzień, w którym spadną nam z oczu łuski – dzień, w którym na nic zdadzą się wszelkie wymówki; w tym dniu innymi oczami będziemy patrzyli na świat” . „Nie ma ani jednego przykazania Bożego, którego by się nie przekraczało przez tańce. Wprawdzie tłumaczą się matki, że przecież czuwają nad córkami. Tak, czuwacie nad ich strojem, lecz nie czuwacie nad ich sercem. Idźcie, potępieni ojcowie i matki, idźcie do piekła, gdzie czeka was gniew Boży, idźcie niebawem przyjdą tam za wami i wasze dzieci, którym wskazaliście tam dokładnie drogę!… Przekonacie się, czy miał słuszność wasz pasterz zabraniając wam tych piekielnych zabaw…” „Mój Boże, jakże można być zaślepionym do tego stopnia, aby przypuszczać, że nie ma nic złego w tańcu! Korowód taneczny to przecież powróz, którym szatan ściąga dusze do piekła!…” „Najbliższą okazją do grzechu nazywamy te miejsca, osoby i okoliczności, w których zazwyczaj upadamy. Są to na przykład: widowiska teatralne, BALE, TAŃCE, złe książki, nieuczciwe towarzystwa, nieskromne piosenki i obrazy, rozrzutne stroje, stosunki z osobami przeciwnej płci, które już wcześniej były powodem upadku
Cytat za: Św. Jan Maria Vianney, „Kazania Proboszcza z Ars„, Warszawa 2009, s. 73 – 75, 226; a także: Francis Trochu, „Proboszcz z Ars. Święty Jan Maria Vianney 1786 – 1859. Na podstawie akt procesu kanonizacyjnego i nie wydanych dokumentów z języka francuskiego przełożył Piotr Mańkowski, biskup kamieniecki, Poznań 2004, s. 114.
KS. FRANCISZEK SPIRAGO:
Ogółem wziąwszy, należy KAŻDEMU TAŃCÓW STANOWCZO ODRADZAĆ, od nich wstrzymywać, zwłaszcza w dobie obecnej, gdzie WSZYSTKIE PRAWIE TAŃCE obrażają uczucia moralności i przyzwoitości przez nieprzystojne gesty i układ ciała tańczących. U BARDZO WIELU ludzi wyradza się taniec w namiętność, obudza w nich złe skłonności, zabija w nich ducha pobożności, a tak prowadzi do coraz większego rozluźnienia obyczajów i zepsucia”.
Cytat za: Ks. Franciszek Spirago, „Katolicki Katechizm Ludowy„, Warszawa-Mikołów, cz. II, 1906 r. s. 401.
ŚW. FRANCISZKA RZYMIANKA (OPIS WIZJI):
Nie tylko miała świadomość tortur, które cierpieli potępieńcy, lecz ujrzała w szczególności cierpienia, które przeszli. Każdy z nich ponosił karę za niegodziwość do jakiej szczególnie był przywiązany za życia. Po opisaniu straszliwych tortur jakie diabły zadają tym, KTÓRZY BYLI MIŁOŚNIKAMI TAŃCA, opisuje ona obelgi i szyderstwa, jakich używają diabły, aby wyśmiewać tancerzy kiedy ich torturują: – mówią – .”
KS. GERMAN GRABOWSKI:
Tańce to przyjemny i wabiący lep dla wszystkich dziewcząt i parobczaków, który najczęściej ich moralnie truje (…) Że nie ma dziś tańców dobrych, każdy mi to przyzna (…) Jeśli tylko prawdę każdy wypowiedzieć zechce, to się łatwo przekonamy, że dziś nie ma tańca bez grzechu. Czy tańczysz na weselu, na zabawie, na dożynkach, czy tańczysz w karczmie, w szynkownej izbie, zawsze ten taniec nieprzestanie być dla ciebie źródłem rozlicznych większych lub mniejszych, sromotniejszych lub lżejszych grzechów i upadków, zawsze taniec okaże się moralnie złym
Cytat za: Ks.. G. Grabowski. „Czytania o grzechu nieczystości (dla ludu)„.
KONSTYTUCJE APOSTOLSKIE”:
Kandydat (co chrztu – przypomnienie moje MS) – mężczyzna lub kobieta – który pracuje w teatrze lub jest woźnicą cyrkowym, gladiatorem, biegaczem na stadionie, organizatorem igrzysk, atletą, fletnistą, kitarzystą, lutnistą, tancerzem, szynkarzem niech porzuci swe zajęcie albo należy go odrzucić” (VIII, 32: 6).
O. ATANAZY BIERBAUM OFM:
NIE DO ZBAWIENIA AŻ NAZBYT CZĘSTO PROWADZI DROGA NA SALE TANECZNE. Taniec sam w sobie i nie jest czymś złym. LECZ ZŁĄ JEST WIĘKSZOŚĆ PRZYJEMNOŚCI TANECZNYCH NASZYCH CZASÓW, o które rozbija się zdrowie ciała i duszy i które kopią grób dla niewinności. Rozrzutność, niewierność małżeńska, sromota i zbrodnicze zabijanie kiełkującego życia oto różnorodne występki, pieniące się na salach tanecznych. Dlatego św. Jan Chryzostom nazywa woskowane podłogi rafą, o które rozbijają się cnoty, Tertulian sale zabaw uważa za świątynie bogini rozpusty, św. Ambroży nazywa je grobem wstydliwości, św. Karol Boromeusz towarzystwem szatana. Łzy leją się potem najczęściej nadaremnie, bo – za późno...” .
KSIĘGA POKUTNA Z SILOS (1060-1065 r.):
188. Nie godzi się, by chrześcijanie na weselach tańczyli lub skakali”
Cytat za: „Libri poenitentalies”, Kraków 2011, s. 470.
Bł. PIOTR JERZY FRASSATI (OPIS POSTAWY):
Męczą go przyjęcia i bale urządzane w ambasadzie, w których ze względu na rodzinę MUSI uczestniczyć.(…) CIESZY SIĘ, gdy z powodu śmierci króla Nicoladi Montenegro, ojca królowej Włoch Heleny, w ramach żałoby zakazano organizowania wszelkich zabaw. Zamiast korzystać z życia światowego, on odnajduje w Berlinie dzielnice biedy. Te ‚przyjęcia’ na które chodził, nie wymagały stroju wieczorowego i nie było na nich tańców, KTÓRYCH TAK BARDZO NIE LUBIŁ”
Cytat za” Teresa Jankowska, „Człowiek rad ewangelicznych.Błogosławiony Piotr Jerzy Frassati”, Warszawa 2008, s. 50.
ŚW. JÓZEF SEBASTIAN PELCZAR:
A cóż należy sądzić o tańcach i zabawach publicznych, czyli tak zwanych balach? Gdyby taniec uważano tylko za prostą gimnastykę nóg, albo gdyby tańczono tak, jak Dawid przed arkę, nic by w tym złego nie było. Lecz tańce dzisiejsze, według słów św. Franciszka Salezego, mają nachylenie ku złemu, ze względu na sposób, w jaki się odbywają. Wskutek tego dla niejednej młodej i nieostrożnej duszy mogą się stać niebezpieczne. Dlatego wszyscy nauczyciele życia duchowego zakazują tańców nieskromnych lub namiętnych, bo są one „biesiadą diabelską” (św. Efrem), „trumną niewinności i grobem wstydliwości” (św. Ambroży), a jeden z nich twierdzi dowcipnie, że na drugi dzień po takiej zabawie nie potrzeba zamiatać sali, gdyż zamiótł już ją diabeł, szukając grzechów, obficie rozsypanych. Od tańców skromniejszych radzą powstrzymywać się, zwłaszcza tym, którzy chcą żyć pobożnie, bo one, jeżeli się ktoś im z szałem oddaje, rozwiewają ducha pobożności, osłabiają siły, ostudzają miłość Bożą (św. Franciszek Salezy), a czasem wywołują zmysłowość, zalotność, próżność i zazdrość. Wolno jednak brać w nich udział, jeżeli tego miłość bliźniego, posłuszeństwo dla starszych lub stanowisko społeczne wymaga, ale pod warunkiem, by przestrzegać należytej skromności, zachować umiarkowanie i unikać zbytku w strojach. Rozumie się, że modne tańce, zwane murzyńskimi albo amerykańskimi, które biskupi polscy napiętnowali jako nieprzyzwoite, są wszystkim zabronione”.
Cytat za: Św. Józef Sebastian Pelczar, „Życie duchowe„, Kraków 2000, s. 299.
KS. STANISŁAW SZAREK:
Walka z modnymi tańcami jest może najtrudniejsza, ale i tu nie wolno kapitulować. Zakazy tańców były w Kościele katolickim od pierwszych już wieków. Nowoczesne tańce egzotyczne potępili papieże Benedykt XV i Pius XI, a za nimi episkopaty licznych krajów i bardzo wielu biskupów poszczególnych diecezji, także i w Polsce. I pod tym względem zgodnym jest sąd Kościoła naucza jącego i moralistów katolickich, że te tańce są złe same w sobie i prawie zawsze są grzechem ciężkim, bo jest przy nich albo wprost onanja, albo przynajmniej grzech cudzy, zgorszenie, bliska sposobność do grzechu. Nie wolno więc ich tańczyć, choćby nie było zakazu diecezjalnego, choćby danej osobie nie szkodziły i choćby ta osoba utrzymywała, że w nich nic złego nie widzi i że je tańczy przyzwoicie (…) Nie ma więc innego wyjścia, tylko trzeba z całą stanowczością nalegać na szanowanie tego zakazu przez tych, którzy chcą należeć do Kościoła katolickiego. W pierwszych wiekach poganie poznawali nowonawróconych chrześcijan przede wszystkim po tym, że nie tańczyli już ówczesnych wyuzdanych tańców. Nowoczesne tańce TAK BARDZO ZBLIŻYŁY SIĘ DO POGAŃSKICH WZORÓW, że i do nich ten sprawdzian musimy zastosować”.
Cytat za: Ks. Stanisław Szarek, „Walka z niemoralnością„, Lwów 1929, s. 16.
ŚW. FRANCISZEK SALEZY:
Tańce i bale, są rzeczami obojętnymi z natury swojej; ale ich używanie, JAKIE DZISIAJ JEST ZAPROWADZONE, TAK SIĘ SKŁANIA KU ZŁEMU WSZELKIMI SWYMI OKOLICZNOŚCIAMI, ŻE WIELKĄ SZKODĘ PRZYNOSZĄ DUSZY. Mówię wam przeto o balach, jak lekarze mówią o grzybach: najlepsze z nich powiadają, na nic się nie zdadzą, a ja powiadam, że najlepsze bale nie są przecież dobrymi. Jeżeli chcecie jeść grzyby, dopilnujcie, żeby były dobrze zgotowane i jedźcie je bardzo mało: bo chociażby najlepiej były zgotowane, stają się trucizną, gdy spożyjemy je w zbytecznej ilości. Jeżeli przypadkiem nie będziecie mogli W ŻADEN SPOSÓB WYMÓWIĆ SIĘ OD PÓJŚCIA NA BAL; starajcie się, by taniec porządnie się odbywał we wszystkim, pod względem dobrych zamiarów, skromności, godności i przyzwoitości; TAŃCZCIE NAJMNIEJ ILE MOŻECIE, z obawy, aby serce wasze do tego się przywiązało (…) Te dziwaczne rozrywki, zazwyczaj są niebezpieczne; rozpraszają ducha pobożności, osłabiają moc woli, oziębiają świętą miłość bliźniego i budzą w duszy tysiące złych skłonności (…) Jako niektóre rośliny wciągają w siebie jad żmij, które się do nich przybliżają, TAK TAŃCE PRZYCIĄGAJĄ DO SIEBIE TRUCIZNĘ NAMIĘTNOŚCI LUDZKICH I POWSZECHNEGO ZEPSUCIA (…). Wówczas kiedy tańczyliście na balu, mnóstwo dusz gorzało w piekle, ZA GRZECHY POPEŁNIONE W TAŃCU, LUB ZA ZŁE NASTĘPSTWA, KTÓRE WYNIKNĘŁY Z TAŃCÓW” .
Cytat za: ks. Ambroży Guillois, „Wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny i kanoniczny wiary katolickiej. Dzieło ofiarowane Ojcu św. Piusowi IX, zaszczycone podziękowaniem Jego Świątobliwości, tudzież aprobatą i pochwałami wielu kardynałów, arcybiskupów i biskupów”, Wilno 1863, s. 281 – 282:. Zob. też: Ks. J. Gaume, „Zasady i całość wiary katolickiej, czyli jej wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny, apologetyczny, filozoficzny i socjalny, od stworzenia świata aż do naszych czasów, Kraków 1870, tom IV, s. 423.
KS. ANTONI CZĄSTKA:
Przenieśmy się chwilowo na tę salę balową, którą często jest zwyczajna, ciasna i brudna izba, i na chłodno przypatrzmy się, jak wyglądają te utęsknione i wysławiane tańce. Oto już późne noc. Z dala słychać tony wabiącej muzyki. Wchodzimy do wnętrza sali. Uderza nas na wstępie gorące, ciężkie, mdławe i aż odpychające swą podejrzaną wonią powietrze, przepojone odorem wszelakich perfum i wyziewów ludzkich. Wśród świateł i papierkowych festonów tłoczy się w takt muzyki ciżba tancerzy: różnego wieku niewiasty w objęciach mężczyzn… Twarze ich nerwowo rozgorączkowane… i jakby czasami nieprzytomne… Coś tu nie w porządku. Tańczyli i dziś jeszcze tańczą ludy pierwotne. Ale tańczą na świeżym powietrzu i tańczą zwyczajnie sami mężczyźni. Jest to rodzaj rozrywkowej gimnastyki, popis zgrabności i siły, często w ramach obrzędów religijnych Aż wstyd powiedzieć, że tańce tych ludów stoją, niestety, nieraz moralnie wyżej od naszych dzisiejszych tańców cywilizowanych. U pogan starożytnych, już cywilizowanych, w okresie moralnej rozwiązłości urządzano w Grecji i Rzymie nocne schadzki i tańce w towarzy stwie ówczesnych niewiast – specjalnie dla rozpusty. Sami raczcie w sumieniach waszych rozstrzygnąć, który rodzaj tańców przypominają tańce dzisiejsze? Ja tylko stwierdzam, że ogień zbliżony do strzechy słomianej zawsze ją zapala, choćby była od deszczu wilgotna, a cóż dopiero mówić, gdy sucha? A przecież w tańcach naszych następuje tak wielkie zbliżenie, że gdybyśmy je spostrzegli nie w sali balowej, lecz na ulicy w dzień zwyczajny, nazwalibyśmy je bezsprzecznie gorszącą rozpustą… A pomyślmy na chwile o tańcach podlanych wódką czy jakimś innym napitkiem. Wszak i takie tańce są w modzie… Piją, niestety, nawet nieletnie panienki, toteż zabawa zamienia się często w istną Sodomę i Gomorę…. Kościół katolicki nigdy nie pochwalał tańców. Św. Bazyli, biskup i doktor Kościoła (329-379), bez osłonek nazwał tańce „szkołą rozpusty”. I trudno zaprzeczyć, że miał słuszność. Warto zapamiętać jego opinię o tańcach. Wymienia się dla usprawiedliwienia tzw. tańce salonowe, towarzyskie, w obecności rodziców itp. Ale jest rzeczą jasną, że salon i rodzice upilnują co najwyżej ciało, ale nie ustrzegą duszy. Zresztą, gdybym chciał nawet jakiś rodzaj tańców usprawiedliwić, to słuszne zachodzi pytanie, czy Bóg je usprawiedliwić zechce ?
Kazanie o grzechach przeciw czystości na XIII niedzielę po Zielonych Świętach. Cytowane kazanie zostało wygłoszone ok. 1951 – 1952 r.
FRANCESKO PETRARCA:
W rzeczywistości nie ma nic w tańcach, co nie przekracza granic skromności
Cytat za: o. Henri Louis Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. 76.
BISKUP VIALART DE HERSE (OPIS POSTAWY):
W każdych czasach, najbardziej sławni i gorliwi biskupi dawali instrukcje duszpasterskie dla wiernych, które zachęcały ich do unikania tańców. Vialart de Herse, biskup of Chalons, nim został mianowany głową diecezji, napisał okólnik dla swoich wikariuszy, zachęcający ich, aby nie szczędzili zapału i korzystali z wszelkich możliwości jakie daje im ich posługa, by znieść tańce. Nakazuje im odmawiać rozgrzeszenia tym, dla których są one co najmniej okazją do grzechu, o ile nie obiecają trzymać się od nich z daleka i dotrzymają tej obietnicy; często ganić tańce publicznie i z ambony, ukazując obrazowo fatalne konsekwencje tańca i nakazując odgrodzić się mocnym murem od wszelkich takich rozrywek”.
Cytat za: O. Henri Louis Hulot, Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church, Boston 1857, s. 69.
JAN GERSON (PRZYTOCZENIE WYPOWIEDZI):
Uczony Gerson powiada, że w tańcu są wszystkie grzechy i że ludzka słabość jest tak wielka, że tańce są pewną przyczyną mnóstwa grzechów”.
Cytat za: O. Henri Louis Hulot, Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church, Boston 1857, s. 70.
VINCENT DE BEAUVAIS (PRZYTOCZENIE WYPOWIEDZI):
Vincent de Beauvais powiada, że ludzie grzeszą w tańcu wszystkimi członkami i poświęcają je nieskromności, że czas życia nie jest dla rozrywki, a już najmniej dla dla takiej nieskromnej igraszki jak taniec, lecz nasze życie jest dla jęku i płaczu; a tańce to cześć oddawana diabłu, który jest ich wynalazcą, i który zachęca nas do uczestnictwa w nich.
Cytat za: O. Henri Louis Hulot, Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church, Boston 1857, s. 70.
ŚW. ELIGIUSZ (OPIS POSTAWY):
Św. Eligiusz, biskup Noyon, nie zadawala się jedynie potępianiem ich; stosuje wobec tancerzy karę ekskomuniki, która jest największą jaką kościół może zastosować przeciw tym, którzy uparcie trwają w błędzie lub nieprawidłowości postępowania. Nauczając pewnego dnia w parafii blisko Noyon, zdecydowanie potępił tańce, które były przyczyną wielu niepokojów wśród mieszkańców. Ci, nie będąc w stanie znieść bycia pozbawionym rozrywek, które praktykowali już ich przodkowie, i które mieli od niepamiętnych czasów, zbuntowali się przeciw biskupowi i postanowili go zabić, jeśli kiedyś jeszcze o nich wspomni. Ich groźby nie zastraszyły świętego pasterza, który płonął chęcią przelania krwi za swoje owce i który „tęsknił za chwałą zostania męczennikiem. W następnym roku, nauczał, w rocznicę poprzedniego nauczania, na ten sam temat, z jeszcze większą żarliwością niż poprzednio. Jego gorliwość spotkała się z urazą i otwartym gniewem; ludzie mówili, że go zmasakrują; jednak szacunek dla jego świętości był tak wielki, że nikt nie ośmielił się podnieść ręki na tego świętego męża. Św. Eloi, widząc, że jego napomnienia nie przyniosły pożądanych efektów oddał „przez ekskomunikę, najbardziej upartych i zatwardziałych” „diabłu na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana.” Są to słowa Św. Pawła ogłaszającego ekskomunikę przeciwko kazirodczemu Koryntyjczykowi. Ponad pięćdziesięciu sług Archambauda, pana zamku, znalazło się od razu w mocy diabła i przez swój przykład nauczyło innych bać się wyroków Bożych, ogłaszanych przez Jego sługi. Ich cierpienia i poniżenie trwało cały rok. Święty biskup uleczył ich dopiero podczas święta w następnym roku, po tym jak ukorzyli się oni wraz zresztą mieszkańców. Straszny przykład, który pokazuje jak niemiłe są Bogu tańce i jak ślepi i winni są ci, którzy uczęszczają na nie wbrew radzie pasterza!”
Cytat za: O. Henri Louis Hulot, Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church, Boston 1857, s. 80 – 81.
Ks. Mikołaj Łęczyki TJ:
Tańców powinni przede wszystkim wszyscy unikać a szczególnie ci, którzy zamierzają wstąpić do zakonu (…) Jeżeli ubliża swej postawie tańczący, o ileż więcej szkodzi on swej duszy”
Patrz: Ks. Mikołaj Łęczycki T. J., Pobudki do unikania grzechu śmiertelnego i kilka innych rozważań pobożnych. Z łacińskiego oryginału przełożył na nowo X. J. P. Kraków 1930. WYDAWNICTWO KSIĘŻY JEZUITÓW, ss. 109-120. Cytat za: http://www.ultramontes.pl/pobudki_do_unikania_ii_6.htm
KS. ILDEFONS BOBICZ:
Tak samo trzeba powiedzieć o niemoralnych tańcach TAK BARDZO I U NAS ROZPOWSZECHNIONYCH. Kościół wprawdzie nie potępia w czambuł tańców, gdyż niektóre z nich mogą być prawdziwie piękne i niewinne. W Starym Testamencie spotykamy się z tańcami pod arką przymierza, a nawet i dziś w niektórych krajach utrzymał się zwyczaj, że dzieci tańczą w kościołach (Sewilla). Ale nie o takich tańcach mówimy: człowiek współczesny uważałby je za mdłe i niepociągające. Według opinii znawców dzisiejsze tańce mało mają w sobie powagi i piękna a za to wiele płochości i wprost wyuzdania. Już niejednego i niejedną doprowadziły one do upadku. Nie dziwmy się przeto, że Kościół przed tańcami usilnie przestrzega i wzywa rodziców, by czuwali nad dziećmi. Na tańce obrażające moralność chrześcijańską żaden dobry katolik nie udzieli lokalu, sam nie pójdzie i dzieciom swoim pójść nie pozwoli.
Cytat za: Ks. Ildefons Bobicz, „Wykład codziennego pacierza i katechizmu. Przykazania Boże i kościelne„, t. II, Lwów 1937, s. 435.
KS. DON LUIGI SATORI (list z 18 czerwca 1903r. do biskupa Williama George McCluskey):
Czytałem w Evening Times z Cumberland w Maryland 17 czerwca 1903 r. wasz dekret potępiający tańce wszelkiego rodzaju na wszelkich jarmarkach, piknikach, zabawach i wycieczkach, podający jako powód potępienia „szokująco nieprzyzwoity styl współczesnego tańca”. Macie rację, walc jest charakterystyczny dla tańców w parach i razem z polką, galopadą, mazurkiem i innymi tańcami tego rodzaju stanowi dziś najbardziej śmiały i bezwstydny, rozpustny harmider w kraju, grożąc obaleniem autorytetu biskupów i księży przez swobodę stręczenia do cielesnych namiętności. Współczesny taniec wyższych i niższych klas społecznych to nie cywilizacja ale czysta demonizacja. To nic innego jak grzeszne zaspokojenie ciała. Niech katolicy i katolickie towarzystwa wstydzą się praktykować współczesny taniec, który jest otwartą zniewagą Chrystusa i jego niepokalanego Kościoła. Gratulując Jego Lordowskiej Mości, jej w porę zajętego i szlachetnego stanowiska w swojej diecezji i żywiąc nadzieję, że reszta waszych Towarzyszy Biskupów, podąży za waszym godnym pochwały przykładem„.
Cytat za: „Immorality of Modern Dances”, New York 1904, s. 60 – 61. Patrz: http://memory.loc.gov/cgi-bin/query/r?ammem/musdi:@field%28DOCID+@lit%28M14918%29%29
DEKRET II SYNODU PLENARNEGO W BALTIMORE Z 1868 ROKU:
Uważamy za swój obowiązek ostrzec naszych wiernych przeciw tym rozrywkom, które łatwo mogą się dla nich stać okazją do grzechu, a zwłaszcza przeciw owym modnym tańcom, które w swojej obecnej postaci występują przeciwko wszelkiemu poczuciu przyzwoitości i stosowności i obfitują w wszelkie zagrożenia dla moralności. (…) Niech atakują i śmiało potępiają nieskromne tańce, które z każdym dniem stają się coraz bardziej popularne. Niech napominają wiernych jak bardzo grzeszą, nie tylko przeciw Bogu, lecz przeciw społeczeństwu, przeciw swoim rodzinom i przeciw sobie samym, ci, którzy biorą udział w tych tańcach lub przynajmniej zdają się jej aprobować przez swoją obecność. Niech uczą zwłaszcza rodziców, jak poważnej dopuszczają się winy, kiedy wystawiają swoich młodych synów i córki na niebezpieczeństwo utraty czystości i niewinności umysłu, pozwalając, aby w ten sposób wpadli w sidła diabła (…) Jako Ojcowie Drugiego Plenarnego Soboru, w Baltimore w swoim liście pastoralnym do wiernych, całkowicie potępiliśmy te tańce, które są powszechnie nazywane WALCAMI I TAŃCAMI TOWARZYSKIMI, postanawiamy, że nie mają one być nauczane ani tolerowane w collegeach, akademiach i szkołach diecezji, nawet celem rekreacji osób tej samej płci„.
Cytat za: Rev. Mgr. DON LUIGI SATORI., „Modern Dances”, St. Joseph’s Printing Office, Collegville, 1910, s. 35.
ŚW. EFREM:
Gdzie taniec, tam płaczą aniołowie, a czart obchodzi swoją uroczystość (…) Któż pokaże kiedy w Piśmie świętym, że wolno chrześcijanom tańczyć? Któryż z proroków tego nauczał? Który Ewangelista to upoważnia? W jakiejże apostolskiej księdze znajduje się, aby jeden tekst sprzyjający tańcom? Jeżeli podobna zabawa może być pozwolona chrześcijanom; to trzeba chyba powiedzieć, że przepełnione są błędami: Prawo (Mojżesza), Prorocy, pisma Apostołów i Ewangelistów. Lecz jeśli wszystkie słowa w tych świętych księgach są prawdziwe i natchnione od Boga, jak są w rzeczy samej; to niezaprzeczalną rzeczą jest, że nie wolno jest chrześcijanom szukać tego rodzaju rozrywek” .
Cytat za: Cytat za: Ks. Antoni Lorens, „Tańce w świetle moralności katolickiej” w „Powściągliwość i Praca”, październik – listopad 1933, a także: Ks. J. Gaume, „Zasady i całość wiary katolickiej, czyli jej wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny, apologetyczny, filozoficzny i socjalny, od stworzenia świata aż do naszych czasów”, Kraków 1870, tom IV, s. 422.
ŚW. CYPRIAN:
Fakt, że Dawid przewodził tańcom w obecności Boga nie jest usprawiedliwieniem dla wiernych chrześcijan do zajmowania siedzeń w publicznych teatrach. Ponieważ Dawid nie wykręcał kończyn w obscenicznych ruchach. On nie przedstawiał w swoim tańcu pożądliwej greckiej opowieści (…) Czego się uczą w tańcach? Na co tam patrzą? Weszli tu z niewinnością; wychodzą występni. Jesteś wprawdzie dziewicą ciałem i myślą, ale niewinność oczu twoich, uszu twoich, mowy twojej, nie pozostała bez skazy. Nie rzucasz na nikogo niewstydliwego spojrzenia; nie, ale sama jesteś jego przedmiotem. Nie kalasz oczu twoich występną pożądliwością; zawsze jednak winna jesteś żądz, które zapalasz w innych” .
Cytat za: Ks. Ambroży Guillois, „Wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny i kanoniczny wiary katolickiej. Dzieło ofiarowane Ojcu św. Piusowi IX, zaszczycone podziękowaniem Jego Świątobliwości, tudzież aprobatą i pochwałami wielu kardynałów, arcybiskupów i biskupówWilno 1863, s. 281.
ŚW. PIOTR CHRYZOLOG:
Dlaczego tak bardzo zabiegasz o przyjemności? Zwykłe przeziębienie może położyć im koniec; jedna godzina może oddzielić cię na wieki od tych, z którymi zwykłaś tańczyć. W jednej godzinie te stopy, które Bóg dał ci, aby skromnie chodzić, a z których robiłaś tak zły użytek, mogą być nieruchome, sztywne przez śmierć. Wtedy wszyscy ci, którzy byli towarzyszami twoich rozrywek opuszczą cię. Nikt nie będzie teraz bliżej ciebie niż demony, którym byłaś posłuszna, a które czekały na pozwolenie Zbawiciela, by zabrać twoją niegodziwą duszę do piekła; gdyż nie możesz oczekiwać, że będziesz radować się z aniołami w niebie po tym, jak bawiłaś się demonami na ziemi.
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. 60 – 61.
KS. WŁADYSŁAW WICHER:
Wreszcie WIELE tańców nowoczesnych obliczonych jest na grubą zmysłowość i budzenie instynktu erotycznego: teksty śpiewek, muzyka, pewne dwuznaczne i nieraz wprost seksualne ruchy muszą obudzić czujność katolików, skoro nawet ludzie areligijni zwrócili na to uwagę”.
Cytat za: Ks. Prof. Dr. Władysław Wicher, „Teologia moralna”, cz. I, Kraków 1958, s. 179.
BISKUP WILLIAM GEORGE McCLUSKEY Z LOUISVILLE W KENTUCKY, DEKRET Z 16 CZERWCA 1903 ROKU:
W obliczu szokująco nieprzyzwoitego stylu współczesnego tańca ZAKAZUJEMY TAŃCÓW WSZELKIEGO RODZAJU na wszelkich jarmarkach, piknikach zabawach czy wycieczkach.”
Cytat za: „Immorality of Modern Dances”, New York 1904, s. 59. Patrz: http://memory.loc.gov/cgi-bin/query/r?ammem/musdi:@field%28DOCID+@lit%28M14917%29%29:
PIUS XI (encyklika „Ubi Arcano”):
Jak wielki zanik skromności w ubiorach, przede wszystkim zaś w tańcach, jak wielka płochość niewiast i .młodych dziewcząt, wywołujących zbytkami swymi nienawiść biednych.
KATECHIZM CZYLI NAUKA CHRZEŚCIJAŃSKA (1785):
Same z siebie nakłaniają do nierządu obnażenia nieskromne, książki, malowidła nieprzystojne, komedie, BALE, TAŃCE, poufałości między osobami różnej płci, to wszystko nakłania samo z siebie do nieczystości” .
ŚW. KAROL BOROMEUSZ:
Tańce światowe są kołem, którego punktem środkowym jest szatan, a obwodem jego słudzy. Stąd pochodzi, że RZADKO, albo nawet NIGDY TANIEC NIE JEST BEZ GRZECHU (…) „Taniec to genialny wynalazek dla psucia obyczajów. Jest on źródłem złych myśli, nieczystych wyrażeń, cudzołóstw, najbardziej haniebnych aktów nieczystości, kłótni i zabójstw. Odciąga wiele osób od ich religijnych powinności, od modlitwy, świętych czytań i czyni ich obojętnymi na wskazówki, których tak bardzo potrzebują. Nie da się tam uczęszczać bez częstego i poważnego obrażania Boga. Czy ktokolwiek może pragnąć swojego zbawienia i wystawiać się na tak wielkie zło, jakim są nieszczęsne owoce tańców?
Cytat za: Ks. J. Gaume, „Zasady i całość wiary katolickiej, czyli jej wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny, apologetyczny, filozoficzny i socjalny, od stworzenia świata aż do naszych czasów”, Kraków 1870, tom IV, s. 423
KONFERENCJA EPISKOPATU AUSTRII (1925 r.):
Modne tańce – będąc PRAWIE WSZYSTKIE najgorszego pochodzenia – grożą skromności i wstydliwości i nie mogą być bezwarunkowo dłużej cierpiane, choćby nawet z nich usunięto najgrubszą zmysłowość”.
Cytat za: Ks. Stanisław Szarek, „Walka z niemoralnością„, Lwów 1929, s. 12-13.
KS. MACIEJ SIENIATYCKI:
Tańce najnowsze są WSZYSTKIE GODNE POTĘPIENIA, dla nagannej swobody tańczących. Trzeba tedy za zasadę postawić, że z wyjątkiem na pewnych zebraniach familijnych, tańce są zakazane, tem bardziej trzeba się wstrzymywać”
Cytat za: Ks. M. Sieniatycki, „Etyka katolicka. Podręcznik szkolny”, Kraków 1931.
ŚW. AMBROŻY:
Dziewczyna, która lubi taniec, nie lubi czystości (…) Tańce są zbiorem nieprawości, trumną niewinności i grobem czystości” .
Cytat za: Ks. Antoni Lorens, „Tańce w świetle moralności katolickiej” w „Powściągliwość i Praca”, październik – listopad 1933; Ks. J. Gaume, „Zasady i całość wiary katolickiej, czyli jej wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny, apologetyczny, filozoficzny i socjalny, od stworzenia świata aż do naszych czasów”, Kraków 1870, tom IV, s. 422; zobacz także: Czesław Lechicki „W walce z demoralizacją„, t.1,s.86,1932).
BENEDYKT XV (encyklika „Sacra Propediem):
Pomijamy tutaj tańce, jedne gorsze od drugiego, które niedawno przedostały się od ludów barbarzyńskich do zwyczajów narodów kulturalnych, a będące NAJSKUTECZNIEJSZYM ŚRODKIEM DO POZBYCIA SIĘ WSZELKIEJ WSTYDLIWOŚCI„.
ŚW. JAN CHRYZOSTOM:
W KAŻDYM TAŃCU czart bierze udział, a miejsce gdzie się tańce odbywają jest prawdziwą świątynią diabelską (…) Gdyby w noc ciemną tyle gwiazd oświecało niebo, ile grzechów śmiertelnych dzieje się przy tańcach, ciemna noc przemieniłaby się w dzień jasny” .
Ks. Antoni Lorens, „Tańce w świetle moralności katolickiej” w „Powściągliwość i Praca”, październik – listopad 1933. Patrz też: „Nauki katechizmowe ułożone na podstawie różnych autorów„, Tom II, ” O Przykazaniach”, Poznań 1910, s. 533.
ŚW. HIERONIM:
Cóż powiem o owych tańcach ognistych, o symfoniach miękkich i zwodniczych? Czyliż nie sam szatan przychodzi osobiście brać udział w tych zabawach, i tańczy przy tej muzyce?” .
Cytat za: ks. Ambroży Guillois, „Wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny i kanoniczny wiary katolickiej.”
ŚW. BAZYLI WIELKI:
Tańce to: „szkoły rozpusty”. ” Młode kobiety, które kochają taniec, tracą bojaźń Bożą i gardzą ogniem piekielnym; dalekie od zadumy, od rozważania o tym straszliwym dniu gdy otworzą się niebiosa i kiedy suwerenny Sędzia żywych i umarłych zstąpi, by odpłacić wszystkim stosownie do ich czynów; dalekie od tego by starać się oczyścić swe serca z wszelkiej złej myśli i zetrzeć łzami grzechy, które popełniły, zrzucają jarzmo Boga, depczą jego święte prawo, zrzucają zasłonę, której wymaga przyzwoitość; wystawiają się, bez wstydu, na spojrzenia mężczyzn; przybierają nieprzyzwoity wygląd, śmieją się nieskromnie i postępują w sposób, który nie przystoi ani ich wiekowi, ani płci; zachowują się jak oszalałe i wzbudzają swoim zachowaniem żądze w młodych mężczyznach.”
Cytat za: Ks. J. Gaume, „Zasady i całość wiary katolickiej, czyli jej wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny, apologetyczny, filozoficzny i socjalny, od stworzenia świata aż do naszych czasów”, Kraków 1870, tom IV, s. 422.; a także: Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. 57.
SYLWIUS:
Kiedy rozważymy prawdopodobne niebezpieczeństwo, które może spotkać czyjąś duszę i na które wystawiamy dusze naszych sąsiadów, musimy dojść do wniosku, że NIE ŁATWO IŚĆ na wspólne tańce BEZ POPEŁNIENIA GRZECHU„.
KLEMENS ALEKSANDRYJSKI:
Poza (kościołem) zabawiają się oni głupio niegodziwą rozrywką … zajęci grą na flecie, TAŃCEM, pijaństwem i wszelkimi rodzajami głupoty” .
Cytat za: David W. Bercot, „A Dictionary of Early Christian Beliefs. A Reference Guide to More Than 700 Topics Discussed by the Early Church Fathers”, Hendricson Publishers, 1998, s. 187.
ORYGENES:
Odwróciliśmy kobiety od niemoralnego życia … od wszelkiego rodzaju szalonego pożądania teatru i TAŃCÓW” .
Cytat za: David W. Bercot, „A Dictionary of Early Christian Beliefs. A Reference Guide to More Than 700 Topics Discussed by the Early Church Fathers”, Hendricson Publishers, 1998, s. 187.
ŚW. ALFONS MARIA LIGUORI:
Rodzice powinni zabronić swym dzieciom chodzenia na zabawy z maskami, na muzyki z TAŃCAMI i NA granie komedyj„.
Cytat za: „Katechizm św. Alfonsa Liguoriego” wydany nakładem Towarzystwa św. Michała Archanioła, s. 72, 1931 r.
ŚW. CEZARY Z ARLES:
(Taniec to): „najbardziej nikczemne i nieludzkie działanie„.
ŚW. JAN KANTY:
(Tańce są) „procesjami diabła”
Cytat za: Maria Kowalczykówna, „Tańce i zabawy w świetle rękopisów średniowiecznych Biblioteki Jagiellońskiej”, Kraków 1985, s. 79.
TERTULIAN:
(miejsca, gdzie odbywają się tańce to) „świątynie Wenery; stek nieczystości” .
Cytat za: Ks. J. Gaume, ” Zasady i całość wiary katolickiej, czyli jej wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny, apologetyczny, filozoficzny i socjalny, od stworzenia świata aż do naszych czasów”, Kraków 1870, tom IV, s. 422
BENEDYKT XIV:
Ze względu na sposób, w który teraz się odbywają, tańce z ledwością mogą być dozwolone, PONIEWAŻ, W WIĘKSZOŚCI SĄ ONE OKAZJĄ DO GRZECHU.”
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. VII.
BISKUP LEFEVRE, LIST PASTERSKI DO KSIĘŻY I WIERNYCH W DIECEZJI DETROIT, październik 1850 roku:
Naszym czasom przypadł zaszczyt dodania do słownika naszego języka słowa „bal charytatywny” i nauczania, że to, co obraża Boga, bluźni naszej religii i jest kamieniem potknięcia dla mnóstwa dusz, które znajdują w tym zarówno duchową jak i doczesną zgubę, to może być prawe, a nawet godne pochwały, ze względu na ulgę, jaką może przynieść biednym, itp.; innymi słowy, że cel uświęca środki, jakby nie były występne same w sobie, lub towarzyszące im okoliczności. Jesteś przekonany, a my to głośno oświadczamy, że trzeba dawać jałmużnę według nauk naszego Pana; pamiętaj jednak że ten Bóg, nieskończenie mądry, nie może być obojętny na sposób, w jaki spełniasz dzieła miłosierdzia, aby to mogło odpowiadać Jego planowi i być dla ciebie zasługą.” „Gdyż aby jakakolwiek dzieło mogło być naprawdę dobre, nie wystarczy, by było dobre w pewnym względzie, lub w w okolicznościach, które mu towarzyszą, ale musi być dobre pod każdym względem – w swoim przedmiocie, który powinien być proporcjonalny do działania, w swoim celu i okolicznościach, które powinny być w harmonii z samym aktem; w końcu, w swojej intencji, którą powinno być nic innego jak dobro aktu. Jeśli zabraknie tylko jednego z tych warunków, to nie tylko dzieło przestaje być dobre, ale staje się występne i wstrętne w oczach Boga – staje się grzechem. Czy po tym, możemy sobie wyobrazić, że Bóg przyjmie jako prawy i chwalebny akt tak zwanego miłosierdzia, dokonany z pomocą balów i tańców, wśród tych wszystkich niebezpiecznych i występnych okoliczności, które, szczególnie w naszych czasach, im towarzyszą? Czy nie służy to obalaniu wszelkich zasad chrześcijańskiej moralności i znieważaniu Boga, przez udawanie, że wykonuje się miłe Jemu działanie, podczas gdy posługujemy się się środkami, których On Sam zabronił; które Kościół, zawsze prowadzony przez Ducha Świętego, potępia.; o których fatalnych skutkach zaświadczają na podstawie własnego doświadczenia nawet ludzie tego świata, i którym poganie, mimo swobody swoich obyczajów, przydali piętno hańby?
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. VIII – IX.
III SYNOD W TOLEDO (589 r.):
(nakazuje) „aby bezbożny zwyczaj, wprowadzony przez ludzi, poświęcania czasu na tańce i śpiewanie nieprzyzwoitych pieśni w dni świąteczne, zamiast udziału w nabożeństwie, został całkowicie zniesiony; nie tylko dlatego, że ludzie ci szkodzą własnym duszom, ale również przeszkadzają, przez hałas jaki czynią, pobożności bardziej religijnych chrześcijan.”
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. 63 – 64.
SYNOD W TRULLO:
Potępiamy się i znosimy publiczne tańce kobiet, gdyż pociągają za sobą wiele błędów i zgubę wielu dusz.
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. 64.
SYNOD W RZYMIE (826 r.):
Są pewne osoby, które skłaniają ludzi do przychodzenia na święta, nie na godziwe i święte widowiska, jak to być powinno, ale aby tańczyć i śpiewać nieprzyzwoite pieśni. Jeśli ci, którzy tak czynią przychodzą do kościoła z kilkoma grzechami, to wychodzą w wieloma ”
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. 65 – 66.
SYNOD W ROUEN (1581 r.):
Potępiamy złe i nieprzyzwoite rozrywki, tańce, jako pełne szaleństwa; słowem, wszystko to co zmierza do nieczystości i profanacji dni świątecznych”
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. 66.
SYNOD W RHEIMS (1583 R.):
zakazuje profanowania świąt przez „zabawy i tańce
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. 66.
SYNOD W TOURS:
zakazuje tańców pod groźbą ekskomuniki: „gdyż sprzeciwia się to wszelkiemu rozsądkowi i dyscyplinie, aby wierni pozwalali odwodzić się sztuczkami i atrakcjami diabła od udziału w swoich powinnościach i modlitwach w dni, które są na nie przeznaczone, aby łagodzić Boży gniew i zyskiwać przebaczenie za grzechy”
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. 66-67.
SYNOD W NARBONNE (17 WIEK):
zakazuje tańców zwłaszcza w dni świąteczne: z obawy, że Bóg może nas oskarżyć, jak to wcześniej czynił wobec Żydów, ze względu na sposób w jaki obchodzili swoje dni świąteczne, oświadczając im ustami proroka Izajasza: „Obrzydłe mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań;” to znaczy – nienawidzę waszych świąt, chociaż pochodzą ode mnie; nie służą już one mojej czci; ale kochacie je ze względu na niegodziwą profanację, którą z nich czynicie i wykroczenia, jakich się na nich dopuszczacie.”
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. 67 – 68.
SYNOD W KONSTANTYNOPOLU:
Tańce publiczne są zabronione pod groźbą ekskomuniki „
ARCYBISKUP WALSH (LIST PASTERSKI DO WIERNYCH DIECEZJI DUBLIN):
Nigdy nie angażujcie się w te niewłaściwe tańce sprowadzone z innych krajów, które zachowują obce nazwy, takie jak POLKI I WALCE, tak odrażające dla pojęć surowej moralności, że są potępiane przez wielu spośród najważniejszych i najbardziej szanowanych członków społeczności i stoją w jawnej sprzeczności z czystością i skromnością kobiecego charakteru, jaką zawsze wyróżniała się Irlandia.
Cytat za: Cytat za: „Immorality of Modern Dances”, New York 1904, s. 59. Patrz: http://memory.loc.gov/cgi-bin/query/r?ammem/musdi:@field%28DOCID+@lit%28M14917%29%29:
JEAN B. BOUVIER:
Uczestniczenie na poważnie w balach, ze względu na nieprzyzwoity ubiór, sposób tańca, słowa, śpiew, TO POPEŁNIENIE GRZECHU ŚMIERTELNEGO, zatem taniec niemiecki, pospolicie nazywany „WALCEM”, nigdy dozwolony być nie może.
Cytat za: Rev. Mgr. Don Luigi Satori, „Modern Dances”, St. Joseph’s Printing Office, Collegville, Ind. 1910, s. 31. Patrz też: http://memory.loc.gov/cgi-bin/query/r?ammem/musdi:@field%28DOCID+@lit%28M20812%29%29:
JEAN PIERRE GURY SJ:
W powszechnej praktyce, powinno się w miarę możliwości zapobiegać wszelkim tańcom pomiędzy osobami różnej płci; ponieważ prze sposób, w jaki są teraz zwykle prowadzone, są one, w przeważającej mierze, bardzo niebezpieczne. Stąd księża w parafiach i spowiednicy powinni, ze wszystkich swoich sił, odciągać od nich swoich parafian i penitentów. Tak powszechnie nauczają doktorzy naszych czasów i kierownicy duchowi. (…) „Jest oczywistym, że nieprzyzwoite bale, z powodu nieskromności ubioru i sposobu tańczenia, słów, gestów, piosenek, są zawsze surowo niedozwolone. Pośród takich tańców, zdaniem wielu teologów, należy wyodrębnić współczesne tańce nazywane w języku francuskim la Walse, la Polka, le Galop i inne tego samego rodzaju”.
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. VII. Patrz też:
ŚW. ANTONIN (arcybiskup Florencji):
Czytamy w Apokalipsie, że na dźwięk piątej trąby anioła, otchłań została otwarta, podniósł się dym jak z pieca; z tego dymu wyszła szarańcza, która rozeszła się po całym świecie, i której dano władzę dręczenia mieszkańców ziemi jak skorpiony. Ta szarańcza była niczym konie gotowe do bitwy; a na jej głowie, jakby korony ze złota, a włosy jej jakby włosy kobiet, a zęby jakby lwów.”
Ta szarańcza to tancerze; a jama z której wychodzą to dno piekła; jako że miłość do tańca jest inspirowana przez diabła, który rezyduje w piekle. Dym z pieca, z którego wychodzi szarańcza, symbolizuje duchowe opary i skutki nieczystości, z której zrodziły się tańce. Szarańcza, która miała, jak gdyby, korony ze złota i włosy niczym kobiety, a która była jak konie gotowe do walki, oznacza, że diabły posługują się tancerzami obojga płci, którzy przygotowują się do tańców staranniej niż przy innych okazjach, w celu atakowania i uwodzenia sług Bożych.”Ci, którzy oddają się tej zgubnej rozrywce, przez sam ten czyn uznają samych siebie za wrogów Jezusa Chrystusa; gdyż działają w opozycji do przykazań i sakramentów, które On ustanowił dla uświęcenia grzeszników. Najpierw, występują przeciwko chrztowi, jako że że gwałcą uroczyste obietnice, które na nim składali, że wyrzekają się diabła, całej jego pychy i wszystkich jego dział. Czy można tańczyć nie naśladując Diabła, który tym kieruje, nie będąc przywiązanym do jego pychy, lub nie wykonując jego dzieł, które są grzechem? Występują przeciw bierzmowaniu, ponieważ, po tym jak zostali naznaczeni pieczęcią Jezusa Chrystusa, hańbią Go przez nieprzyzwoite gesty i postawy ciała w tańcu, a tym samym pokazują, że chlubią się pieczęcią i charakterem diabła, od którego pochodzi każda nieskromna rzecz. Grzeszą przeciwko pokucie, ponieważ stawiają przeszkody na drodze pokuty i żalu. Działają przeciwko sakramentowi Eucharystii, gdyż, po tym jak otrzymali Jezusa Chrystusa, krzyżują go ponownie na tych światowych zgromadzeniach. Działają przeciwko sakramentowi małżeństwa, ponieważ taniec rodzi myśli i pragnienia przeciwne wierności małżeńskiej .”
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. 71 – 74.
ŚW. ROBERT BELLARMINE:
Och, gdyby ktoś mógł otworzyć wasze oczy, byście zobaczyli ogromną rzeszę demonów zmieszaną z tancerzami! O, gdyby ktoś mógł sprawić, że zrozumiecie z jakim zapałem owe demony towarzyszą mężczyznom i kobietom zgromadzonym na tańcach, z jaką finezją próbują wzbudzić w sercach mężczyzn pożądanie ku kobiet, a w sercach kobiet ku mężczyznom, iskry, czy raczej ogień, nieczystej miłości, aby uczynić z ich serc piece pożądliwości! O, gdybyście mogli ujrzeć jak te złośliwe duchy radują się z widoku tych, których doprowadziły do grzechu, to dalecy od tego zapału do bywania na balach i tańcach, unikalibyście ich jak ognia.
Unikaj towarzystwa tych nieczystych duchów, które nieustannie próbują wzbudzać dookoła płomień żądzy. Młody mężczyzna nie może tańczyć z młodą kobietą bez odczuwania iskier nieczystego płomienia. Jeśli cudzołóstwo i wszeteczeństwo są grzechem, to konsekwentnie musi być nim też taniec, gdyż prowadzi do tych rzeczy.
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. 74 – 76.
KATECHIZM RELIGII KATOLICKIEJ DLA DIECEZJI CHEŁMIŃSKIEJ:
Do nieczystości prowadzą głównie (…) nieskromny ubiór, nieczyste gry i tańce (…)”
Cytat za: „Katechizm religii katolickiej dla diecezji chełmińskiej”, Grudziądz 1921, s. 66.
KATECHIZM RZYMSKI WEDŁUG UCHWAŁY ŚWIĘTEGO SOBORU TRYDENCKIEGO:
Powiada Apostoł: . Ponieważ to samo czynią lubieżne i pieszczone śpiewania i tańce więc pilno się ich strzec potrzeba”
Cytat za: „Katechizm Rzymski, według uchwały Ś. Soboru Trydentskiego dla Plebanów ułożony”, 1866, s. 420.
KARDYNAŁ GOUSSET:
Taniec rzadko, nawet przyzwoity, bywa bez pewnego niebezpieczeństwa: najczęściej bywa niebezpieczny, mniej lub więcej, stosownie do okoliczności i usposobienia tych co na niego uczęszczają; byłoby więc nieroztropnością doradzać go lub pochwalać. Lecz inna rzecz pochwalać taniec, a inna cierpieć go tylko. Pleban uczyni, co tylko mu gorliwość rozsądna uczynić pozwoli, aby powściągnąć tańce i bale od wciskania się do jego parafii. Strzec ma się wszakże posuwać za daleko, z obawy żeby się czasem nie znalazł w potrzebie odwrotu, coby naraziło jego powagę. Jeżeli mimo jego czujności i zachęty taniec wciśnie się i utrwali w jego parafii, powinien go cierpieć (…)
Cytat za: Kardynał Gousset, „Teologia moralna dla użytku plebanów i spowiedników”, tom I, Warszawa 1858, s. 16.
ŚW. ANTONI MARIA KLARET:
Diabeł wynalazł bale dla zguby dziewcząt i rozciągnął je na cały świat jak ogromną sieć, aby chwytać młodych ludzi i poddawać ich swojej tyrańskiej władzy (…) Bogini Venus była modelem powabu i matką cielesnych przyjemności i, z tego powodu, pogańskie dziewczęta , w swoim bałwochwalczym oddaniu, uważały, że najlepszym sposobem uczczenia nieczystej bogini było ofiarowanie przed jej ołtarzem każdego typu nieczystej frywolności. … Prawda jest taka, że tańce mają pogańskie pochodzenie – a co się tyczy tych, praktykowanych obecnie, to tylko diabeł mógł je wymyślić dla psucia młodzieży. W pierwszych trzech wiekach naszej ery, prześladowania i sprzeciw Kościoła wobec wszystkiego, co pochodziło z pogaństwa, stanowiły przeszkodę do korzystania z balów wśród wiernych. Ale po czwartym stuleciu, stopniowo wprowadzano je wśród chrześcijan, a władze kościelne natychmiast ich zakazywały.”
KS. FELIX DE SARDA Y SALVANY:
W swoim gorącym pragnieniu zawładnięcia młodzieżą, diabeł wynalazł wiele pęt i sposobów do jej zepsucia: bezbożne czasopisma, obsceniczne przedstawienia teatralne, emocje hazardu, nieczyste tawerny, kasyno czy kabaret, które są niczym innym jak tawerną, w której ludzie noszą czyste koszule. Nie było, dzięki Bogu, miejsca dla systematycznego zepsucia kobiet. …„Tym, czego zatem brakowało, były sposoby „przyzwoitego” zepsucia. Środków zepsucia, które wymazałyby skromność z twarzy, powściągliwość ze spojrzenia i czystość z serca – to co stanowi najcenniejsze niewieście zalety, największe ozdoby chrześcijańskiej panny. To musiało zostać uczynione bez splamienia dobrego imienia tej, która miała być uwiedziona, bez niepokojenia jej sumienia wyrzutami, bez zakłopotania jej uczciwej matki, ale raczej napełniając ją samozadowoleniem i matczyną dumą. Trudno było wymyślić wynalazek, który mógłby sprostać tym wszystkim, na pierwszy rzut oka sprzecznościom. Nie mniej jednak diabeł go znalazł. Była to sala taneczna.”
BŁ. DYDAK JÓZEF Z KADYKSU:
Bale to zgromadzenia bogato ubranych mężczyzn i kobiet, których celem jest jest bawić się i radować, nie w zgodzie z Bogiem i duchem, ale naśladując uciechy świata i ciała. Mieszając się razem, tańczą do muzyki różnych instrumentów i może też do słodkich i delikatnych pieśni przez dłuższy czas.”
O. REMIGIO VILARINO SJ:
Bale są zdecydowanie grzeszne i występne, ponieważ sposób tańczenia poważnie skłania do grzechu. Dzisiaj posunęliśmy się bardzo daleko i posuwamy się jeszcze dalej, ku naszej hańbie, pozwala się na coraz to nowe tańce, które są coraz bardziej nieprzyzwoite i niebezpieczne.”
SYNOD W AIX LA CHAPELLE (798 rok):
nazywa tańce: „niesławnymi rzeczami
SOBÓR NICEJSKI II (787 r.):
Lecz nawet gdy ci, którzy wybrali małżeństwo, dzieci i światowe uczucia, jeśli spożywają posiłek razem, kobiety i mężczyźni, niech się zachowują w sposób nienaganny, niech złożą dzięki w modlitwie Temu, który im dał pożywienie, niech unikają natomiast zwyczaju przyglądania się przedstawieniom teatralnym, słuchania szatańskich śpiewów, patrzenia na muzykujących i tańczące nierządnice. Do tych rzeczy bowiem odnosi się przekleństwo Proroka, który mówi: „Nic, tylko harfy i cytry i wino na ucztach, o sprawę Pana nie dbają, ani nie baczą na dzieła rąk Jego” .
ŚW. AUGUSTYN:
Lepiej jest orać w niedzielę, niźli spędzić ją na tańcach
.
Cytat za: Ks. J. Gaume, ” Zasady i całość wiary katolickiej, czyli jej wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny, apologetyczny, filozoficzny i socjalny, od stworzenia świata aż do naszych czasów”, Kraków 1870, tom IV, s. 422.
O. PIERRE COLLOT:
Bale (…) były zawsze surowo zabronione”
Cytat za: o. P. Collot, Doctrinal and scriptural catechism, or, Instructions on the principal truths of the Christian religion, 1862, s. 335.
OJCIEC SCHERER I OJCIEC LAMPERT O.S.B.:
Po tym wszystkim co powiedzieliśmy, jak rodzice, którzy posiadają jeszcze zdrowego rozsądku, iskierkę rozumnej miłości dla swoich dzieci; jak dziewczęta, którym pozostało jeszcze poczucie przyzwoitości i bojaźni Boga, mogą zastanawiać się na tym czym są tańce w naszych czasach?„.
KSIĘGA MISYJNA OJCÓW REDEMPTORYSTÓW:
Tańce, bale i zabawy są niebezpieczne i zgubne dla młodej kobiety. W zmysłowym tańcu umiera niewinność, a w drodze do domu zostanie pogrzebana. Pierwszy krok na parkiecie, jest przeważnie, pierwszym krokiem do uwiedzenia.”
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. VI.
SYNOD W LAODYCEI (KONIEC IV WIEKU):
Chrześcijanie, którzy uczestniczą w przyjęciach weselnych, nie powinni skakać ani tańczyć, lecz z powagą spożyć obiad lub inny posiłek, tak jak to przystoi chrześcijanom” – kanon 53.
Cytat za: „Synody i Kolekcje Praw, tom IV. Dokumenty synodów od 381 do 431 roku”, Kraków 2010, s. 118.
NAUKI KATECHIZMOWE UŁOŻONE NA PODSTAWIE RÓŻNYCH AUTORÓW PRZEZ KAPŁANA ARCHIDIECEZJI GNIEŹNIEŃSKIEJ, TOM IV. O PRZYKAZANIACH, POZNAŃ 1910:
Tak samo tańce, pominąwszy ich szkodliwość dla zdrowia, są wielką podnietą do grzechów nieczystości i dlatego upomina już Pismo św. starego zakonu (Syr. 9. 4): >> Z taneczniczą nie bądź ustawiczny ani jej nie słuchaj, byś snadź nie zginął jej potężnością<<” – s. 71.
Oto młode osoby płci obojej, a nieraz i starsi chwytają się, ściskają, przyciskają, – kręcą się jak wicher w koło, nieraz na pół rozebrani, rozpaleni wódką … I tożby miało być bezpiecznym? Jeżeli miłą ci tedy niewinność serca, jeśli kochasz duszę swoją, nie chodż na tańce, nie wdawaj się w tańce!” – s. 71.
Po co bowiem idziesz zwykle na tańce, czy o sam tylko taniec ci chodzi? O, nie, przynajmniej nie jest to rzecz główna, tobie chodzi o lubieżność, o zmysłowość. Ach, bo co się dzieje zazwyczaj dopiero po tańcach, po drogach, po kątach ciemnych? A jakiż był twój pacierz, gdyś wrócił z tańca? Jeżliś zrobił wtenczas rachunek sumienia, jakżeż on wypadł dla ciebie?” – s. 71 – 72.
Wiemci, że macie wymówki swoje. Powiadacie: <>. Ale czyś ty owca czy człowiek? Owca idzie jedna za drugą choćby w ogień, aleś ty człowiek. Nie dbaj o żarty, naśmiewiska, bo te czynić będą chyba rozpustnicy, ludzie zaś uczciwi pochwalą ciebie, że się nie narażasz. Nie mów, że bez tańca nie znajdziesz męża, bo czyś człowiek uczciwy będzie żony szukał dla siebie przy tańcu? – <>. Ale czyż to człowiek stworzony dla zabawy? Życie to nie zabawka, to czas drogi, w którym mamy sobie zapracować niebo, lecz jeśli go zmarnujemy, zasłużymy sobie na piekło, gdzie za tańce doczesne będzie płacz i zgrzytanie zębów. – Powiesz: <> – a ja ci powiadam, że wolno wszystko, co nie jest grzechem lub co nie prowadzi do grzechu. – Mówisz: <>. Ależ tak mówi każdy tanecznik i tanecznica każda, jak mało jednak ustrzegło się grzechu przy tańcu, nawet z tych co nie tańczyli, lecz tylko przypatrywali się tańcom. – Powiadasz: <>. Prawda, bez łaski Bożej nie możesz, ale możesz z pomocą Bożą”. – s. 72.
KONGREGACJA ds. SAKRAMENTÓW I KULTU BOŻEGO (INSTRUKCJA PT. „TANIEC W LITURGII”, 1975 R.):
Jednakże, te same kryteria i osąd nie mogą być zastosowane w kulturze zachodniej. Tutaj taniec jest związany z miłością, rozrywką, z bezczeszczeniem, z uwalnianiem zmysłów. TAKI TANIEC, OGÓLNIE RZECZ BIORĄC, NIE JEST CZYSTY.”
O. HENRI HULOT:
Łatwo jest zauważyć, że taniec jest pompą diabła, pułapką nieczystego ducha, sztuczką piekła uwodzącą mężczyzn, ogniem, który płonie w sercach młodych, który pobudza w nich różnego rodzaju nieskromne namiętności i naraża je na wielkie niebezpieczeństwo prowadzenia do ruiny.”
Cytat za: o. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils and most the renowned Theologians of the Church”, Boston 1857, s. 175.
PS. Wszystkich tych, którzy zainteresowani są dokładniejszym poznaniem tradycyjnie katolickiego stanowiska w kwestii tańców damsko-męskich, zachęcam do zapoznania się z następującymi publikacji:
O. Henri Hulot, „Balls and Dancing Parties Condemned by the Scriptures, Holy Fathers, Holy Councils, and Most Renowned Theologians of the Church
Don Luigi Satori, „Moden Dances”
Mirosław Salwowski. „O co chodzi z pozamałżeńskimi tańcami damsko-męskimi?”
Film autorstwa Gabriela Castillo pt. „Do not go to dances”:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

zapraszam do komentowania