piątek, 28 marca 2014

W obronie księdza Natanka

analiza zarzutów ze strony księdza Morawy jest tutaj


Ksiądz Piotr nie poddał się karze suspensy. Nie pochwalam tego (ale też nie oskarżam, bom zbyt głupi chłystek, żeby kapłana osądzać). Sumienie nakazuje mi jednak pokazać, że zarzuty w wyniku których kara ta została nałożona były w większej części niesłuszne i dopiero one spowodowały zamieszanie i wielką szkodę dla wiernych. Te niesłuszne oskarżenia zawierały w sobie poważne sprzeczności z Wiarą Kościoła, które zgodnie z sumieniem mam obowiązek przedstawić. Jako niesłuszne stały się one również powodem wielkiej szkody i niesprawiedliwości wyrządzonej owemu księdzu. Jego nieposłuszeństwo nie było więc przyczyną ale skutkiem krzywdy mu wyrządzonej. Dlatego też pierwszym krokiem do jedności powinno być wycofanie się z fałszywych zarzutów, by jaśniej widoczne stały się te prawdziwe.


To te zarzuty są bowiem powodem zamieszania w duszach wiernych i wielu dylematów.
Biskupi Kochani? Co mamy robić? Czego konretnie nam zabraniacie? Co kazaliście nam uznać za grzech?

"Osoby współpracujące z suspendowanym ks. Piotrem Natankiem
przyczyniają się do rozłamu wspólnoty wierzących. "


No właśnie. Mógłbym być posłuszny, gdybym wiedział, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy zła-zakazana współpraca z ks. Piotrem. Bo modlitwa za niego, to w jakimś sensie współpraca. Popieranie Intronizacji wg słów papieża Piusa XI, to też współpraca, wyznawanie Chrystusa, to też współpraca, bo ksiądz Piotr też Chrystusa wyznaje...

Inni księża robią gorsze rzeczy i takich kar nie dostają. A ksiądz, co  chce dobrze, co chce trwać przy Chrystusie, idzie pod prąd mód i wyrzeka się nawet dotychczasowych upodobań dostaje karę? Dziwne, że nie dostał kary wtedy, kiedy łamał prawo liturgiczne w duchu odnowowo-neokatechumenalno-oazowym. Wtedy kar nie dostawał, mimo iż naruszał integralność Najświętszej Ofiary. Inni dalej to robią, a On się z tego nawrócił. To niesłuszne oskarżenia ze strony Kurii były początkiem tej sytuacji. I nie można teraz odwracać od nich uwagi przenosząc ją prywatne objawienia. Trzeba się pierwej z niesłusznych oskarżeń wycofać.

Poniżej wymienię główne zarzuty, które uważam za niesłuszne i wyjaśnię dlaczego. W dalszej części tekstu, po omówieniu zarzutów mniej wyrazistych odniosę się do nich obszerniej.



I. O upolitycznianie religii. Ksiądz Piotr niczego takiego nie głosi. Głosi coś przeciwnego, zgodnego z katolicką wiarą, czyli ureligijnianie polityki.

II. O magicznie pojmowaną wiarę.
 Zarzuty te nie mają podstaw, gdyż nie mamy dostępu do „głębi serca”, a w tej rozgrywa się decyzja o magiczności, albo nie. Możemy widzieć tylko, że ktoś odprawia zewnętrzne czynności, rytuały i wierzy, że przez nie będzie wysłuchany. Przez nie, a nie dzięki nim. Nie tylko słowa są materią konstruowania modlitw. Powinny nią być również działania rytualne, materialne znaki, bo bez nich słowa stracą kontekst, oparcie w innych sposobach wyrażania znaczeń, a przez to staną się podatne na utratę właściwej treści. Niechęć wobec form zewnętrznych(krytyka tzw. formalizmu) jest więc czymś groźnym, bo powoduje że mimo zachowania literek i słówek Ewangelii, zatracamy ich właściwe znaczenie. Rzekomy formalizm i przywiązanie do rytuałów byłby więc tu lekarstwem na współczesne bolączki Kościoła.

Zanim nałożono suspensę padły takie oskarżenia:
„rozpowszechnia on dziwne i nieprawdziwe teologicznie poglądy”
„nie podporządkował się poleceniom zaprzestania swej działalności prowadzącej do niepokoju pośród wiernych”
Tymczasem jeśli działalność nie prowadziła do niepokoju to nie musiał się z niej wycofywać. Trudno zakładać, że wszystko mówił źle. Pewnie jakieś błędy były, ale jak pokaże nie te, które wymieniono. Bardzo często to co nazwano błędem było właśnie powracaniem na zgodne z katolicyzmem tory. To uznanie tego za błąd było błędem.
„W związku z okazaną niesubordynacją oraz głoszonymi treściami, które wyrządzają szkodę Kościołowi i mogą stać się pretekstem do ośmieszania autentycznego przepowiadania Słowa Bożego, ks. Piotr Natanek został pozbawiony misji kanonicznej do nauczania w Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.”
Jeżeli nakazano mu wycofać się ze szkodliwej działalności, a ta jej część którą niesłusznie skrytykowano taką nie była, to nie okazał niesubordynacji.
A była szkodliwa, czy nie? Jeśli nawet była to nie każda, której taką szkodliwość przypisano.
Nie było szkodliwe głoszenie tych treści:
Zamiast głosić najważniejszą prawdę o zbawieniu w Jezusie Chrystusie”
to pierwszy zarzut. Tymczasem znam, słuchałem kazania tego księdza i o prawdzie, że Chrystus jest zbawieniem słyszałem wielokrotnie.
Zamiast(…)wiernie zachęcać do ufnego korzystania ze źródeł uświęcania, jakie są w Kościele”
To dalsza część tego zarzutu. Ksiądz Piotr wciąż zachęca do korzystania z wszelkich źródeł uświęcenia, jakimi są chociażby Sakramenty Święte.
Słowo „zamiast” sugerowało, że jeśli ktoś mówił o czymkolwiek innym to kosztem tej prawdy. Tymczasem mówienie o innych sprawach, takich jak grzech i kara jest wobec prawdy o zbawieniu komplementarne. Fundamentalnym błędem jest tutaj używanie słowa „zamiast”. Pokazywanie że to alternatywa jest poważnym błędem teologicznym, który sieje zamęt wśród wiernych.
Następny człon tego zdania brzmi tak:
„(…)kapłan ten wyolbrzymia rozmaite zagrożenia, ucieka się do apokaliptycznych wizji, niepotwierdzonych prywatnych objawień, głosi fantazyjne i ocierające się o śmieszność tezy, które mają niewiele wspólnego z autentyczną wiarą katolicką i ze zdrową pobożnością.”

Jeżeli podważyliśmy zasadność stawiania sprawy jako alternatywy i jeżeli nie jest prawdą, że kapłan ten nie głosił Prawdy o Zbawieniu itd.., a także jeżeli zagrożenia owe istnieją i wymiar apokaliptyczny jest elementem Nauki Kościoła(Apokalipsa), to wszystkie te zarzuty z wyjątkiem jednego, mało istotnego są fałszywe.
Głoszenie niepotwierdzonych objawień może być niewłaściwe, ale jeśli nie wykaże się ich niedogmatyczności, to nie są one wielką szkodą.
Zarzuty o fantazyjność i śmieszność nie mają wartości merytorycznej, bo odczucie śmieszności i fantazyjności jest względne, zależne od kultury i wielu innych labilnych czynników. Dlatego zarzuty te nie są wystarczającą podstawą do uznania czyjejś nauki za szkodliwą i błędną. Musimy tu pamiętać, że dla niektórych śmieszne wydaje się np. utrzymywanie szóstego przykazania.
Jedynym więc na razie słusznym zarzutem może być wspieranie niepotwierdzonych prywatnych objawień. Niemniej jednak nie jest to wielka wina, w porównaniu do innych rzeczy, które i biskupi w Kościele wyczyniają, nawet gdyby te objawienia nie były prawdziwe.
Jeżeli zaś zarzuty o charakterze dogmatycznym nie są słuszne, to bezpodstawne stają się twierdzenia o niezgodzie z „autentyczną wiarą katolicką”.
W związku z powyższym to Pasterze Kościoła błędnie oceniają Jego postawę jako „zniekształconą wizję świata i zbawienia”. 
„Kwestionuje przy tym autorytet Pasterzy Kościoła, którzy nie zgadzają się z jego indywidualną, zniekształconą wizją świata i zbawienia.”
Jeżeli bowiem nie jest prawdą że ksiądz Piotr głosi niezgodne z Katolicyzmem nauki, to nie mają podstaw ostrzeżenia przed wyznawaniem tych poglądów. Nawet więc gdyby część Nauk księdza Piotra była błędna, a jak wykazaliśmy wcześniej inna część jest prawdziwa i dobra to takie sformułowania: „ ostrzegamy tych, którzy aktywnie włączają się w działalność prowadzoną przez ks. Piotra Natanka, że znajdują się na niebezpiecznej drodze, która może prowadzić do rozbicia kościelnej jedności, a nawet do oderwania się od wspólnoty wierzących”, stają się równoznaczne z zakazem podążania z Nauką Chrystusa. Tak sformułowane ostrzeżenie nie może być w związku z tym wiążące dla katolików. Więcej: Nie wolno się mu zgodnie z sumieniem poddać.
Tym bardziej, że odrzucanie pewnych postaw tego księdza, takich jak „nawoływanie do Intronizacji”, czy rzekomo „magicznie pojmowana wiara” jest sprzeczne z Nauką Chrystusa.

 

I. O upolitycznianie religii. 
I. Odrzucanie Intronizacji rozumianej jako akt państwowy i zewnętrzny zostało uznane za błędne przez samego papieża Piusa XI w encyklice Quas Primas:
Niechże więc rządcy państw nie wzbraniają się sami i wraz ze swoim
narodem oddać królestwu Chrystusowemu publicznych oznak czci i
posłuszeństwa, jeżeli pragną zachować nienaruszoną swą powagę i
przyczynić się do pomnożenia pomyślności swej ojczyzny.

Pius XI Quas Primas
W tej samej Encyklice papież wykazuje m. in. że człowiek musi wiązać wymiar duchowy z cielesnym, podobnie zresztą jak kard. Ratzinger w cytacie, który przytoczę w dalszej części tego listu. Inne cytaty świadczące o zasadności Intronizacji:

""Nie skądinąd bowiem szczęście dla państwa,
a skądinąd dla człowieka:
ponieważ państwo, to nic innego,
jak zgodny zespół ludzi"

(św. Augustyn, List do Macedończyków, rozdz, 3).

"Przyrzekamy uczynić wszystko, co leży w naszej mocy, aby Polska była
rzeczywistym królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod
Twoje panowanie, w życiu naszym osobistym, rodzinnym, narodowym i
społecznym.
Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!"

- Śluby Jasnogórskie.

Tylko władza, która poddaje się kryteriom i osądowi nieba, może się
stać władzą służącą dobru. I tylko władza, której towarzyszy
błogosławieństwo Boże, może być godna zaufania.

Benedykt XVI: Jezus z Nazaretu. Część I, str. 48.

Za podstawę suspensy uznano: 
ostentacyjnie okazywane przez ks. Piotra Natanka nieposłuszeństwo, polegające na uporczywym głoszeniu przezeń niezgodnych z nauką Kościoła poglądów dotyczących królowania Jezusa Chrystusa”

Jeżeli ów ksiądz wie, że to odrzucanie Intronizacji jest sprzeczne z Nauką Kościoła, i jeżeli przełożeni tak definiują nieposłuszeństwo jak powyżej, to ma w sumieniu obowiązek być nieposłusznym(w tej konkretnej sprawie, ale nie w ogóle). Jak zaraz pokażę tak właśnie jest.
Intronizacja jest przyjęciem przez państwo Nauki Chrystusa, jako definiującej, co dobre i sprawiedliwe- ureligijnianiem polityki, a nie upolitycznianiem religii. Nie widziałem nigdzie żeby ktoś wykazał księdzu Piotrowi instrumentalne traktowanie Chrystusa na potrzeby polityki. Było natomiast przeciwnie.
W związku z tym, że religia z definicji miesza się do wszystkiego, wyznacza wszystkiemu nadrzędne zasady, odrzucanie Intronizacji nie ma racji bytu.
Intronizacja to nie oddanie politycznej władzy Chrystusowi, ale to, do czego Episkopat nawoływał w poniższych słowach:
"Trzeba natomiast uznać i przyjąć Jego królowanie, poddać się Jego władzy, która oznacza moc obdarowywania nowym życiem, z perspektywą życia na wieki "

Błędna jest opozycja między ogłaszaniem Chrystusa Królem, a tym,, że Jego Królowanie od nas nie zależy, na jakiej opiera się krytyka Intronizacji przedstawiona przez biskupów:
"Nie trzeba więc Chrystusa ogłaszać Królem, wprowadzać Go na tron. Bóg
Ojciec wywyższył Go ponad wszystko." (O KRÓLOWANIU JEZUSA CHRYSTUSA
List Episkopatu Polski na Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, za: http://ekai.pl/biblioteka/dokumenty/x1480/o-krolowaniu-jezusa-chrystusa-list-episkopatu/?print=1)

Opozycja ta jest błędna, ponieważ mimo tego iż Chrystus jest Królem niezależnie od naszej woli, to pozwala nam to swoje Panowanie nam uznać, albo odrzucić. Bo szanuje naszą wolną wolę. Życie społeczne, którego elementem jest życie państwowe też należy do obszaru naszych decyzji. A religia z istoty jest wszechwpływowa. Również ten wymiar powinniśmy poddawać Chrystusowi.
Powodem do odrzucenia Intronizacji nie może być też rzekomy przymus, który się z nią wiąże, ponieważ wiadomo, że nikt nie wymaga, by niewierzący ogłaszał Chrystusa Królem. Przekonywanie do Intronizacji jest w tym przypadku przekonywaniem do nawrócenia. Póki nie będzie nawrócony, to nie będzie chciał dokonać Intronizacji.
Jeśli ktoś nie będzie chciał katolickiego państwa, to nie będzie wspierał katolickich polityków. Jeśli ktoś będzie chciał muzułmańskiego państwa, to będzie wspierał muzułmańskich polityków, itd... Kto zdobędzie władzę ten będzie decydował. Dlaczego? Bo zawsze trzeba którąś religię, albo kryptoreligię faworyzować. Tylko trzeba być uczciwym i ogłosić którą, a nie oszukiwać mówiąc że wszystkie są równe i że państwo jest neutralne, czy bezwyznaniowe. Bo to, co kryje się za płaszczykiem neutralności to rzeczywiste wyznanie państwa. Nie musi być ono religijne. Ale kto powiedział, że wyznania laickie mogą kształtować prawo, a religijne już nie? Człowiek religijny wierzy, że treść jego wiary to rzeczywistość. To jest konieczność żeby takie wyznanie było, tylko trzeba to przyznać. Bo państwo zawsze jest wyznaniowe, tylko dziś się to ukrywa. Wyznanie laickie też jest jakimś wyznaniem. Wobec konkretnych religii nie ma neutralności światopoglądowych albo alternatywy bo istotą religii jest nadrzędność. Jeśli więc coś religiom wyznacza granice i nisze, to samo przejmuje funkcje religijną, a rzekomo bronione religie wypiera, czyniąc z nich puste emblematy. Tu nie ma alternatywy. Zawsze któreś wyznanie jest dominujące i wyznacza niszę innym, stawia się ponad nimi.
Państwo jawnie wyznaniowe byłoby więc państwem uczciwym. Ja chcę katolickiego. Muzułmanin chce muzułmańskiego. Ateista "neutralnego" czyli ateistycznego. Ludzie się tylko oszukują. Najdziwniejsze i nielogiczne jest to, katolicy dali sobie wmówić, że taka „neutralność” jest zgodna z ich wiarą.

Tolerancja(Cierpliwe znoszenie tego, co uznajemy za błąd) innych kultur, religii, poglądów jest dobra, ale musi mieć granice wyznaczone przez kulturę, religie i poglądy, które uznajemy za nasze, za dominujące. W błąd wprowadzają Ci, którzy twierdzą, że nie ograniczają wolności innych kultur wyznań i poglądów. Ograniczają, ale to ograniczanie też ma granice.
W dyskusji więc nad tolerancją, wolnością, akceptacją, równością religijną i światopoglądową nie pytajmy, czy ktoś jest za, czy przeciw, bo wtedy narzucamy ludziom błędną, ułudną alternatywę i każda ich odpowiedź będzie błędna.
Pytajmy się o to, który światopogląd, która religia, która kultura będzie nadrzędna wobec innych, a więc która będzie wyznaczać granice wolności, tolerancji, akceptacji i różnorodności.
Będzie konflikt? Będzie. On też jest czymś, czego nie możemy odgórnie planowanymi teoriami uniknąć. Bo zawsze może się znaleźć ktoś, kto się na te teorie nie zgodzi. Tego nie da się przewidzieć. Ale czy i dziś nie ma konfliktu między socjalistą, a liberałem, między muzułmaninem, a katolikiem, między feministką, a patriarchalistą, między pro-liferem, a aborcjonistą, między relatywistą a wyznawcą jedynej Prawdy? To nie jest tak, że konflikt między światopoglądami i kulturami jest czymś, co uczepiło się jak rzep psiego ogona do różnych światopoglądów, kultur i religii i nie stanowi ich istoty. Konflikt ten jest nieunikniony również dlatego, że istnienie różnych wyznań i światopoglądów wynika z tego konfliktu. Kultury mogą być różne mimo podzielania tego samego systemu wartości fundamentalnych. Ale stanowią spójne systemy, które mimo posiadania pewnych obszarów otwartości, zdolności wchłaniania inności, wymagają by jedna z kultur stała się trzonem, a inna dopełnieniem, albo by stworzyła się nowa „metakultura” zarządzająca temi różnymi. Paradoksalnie oddalamy się od pojednania, kiedy łudzimy się, że konfliktu nie ma...

Każda religia, każdy światopogląd istnieje odrębnie dlatego, że uważa swoją wizję za sprzeczną z innymi. Ze światopoglądem relatywnym jest podobnie, wbrew deklaracjom jego wyznawców. Bo między relatywizmem, a nierelatywizmem reprezentowanym przez chociażby katolicyzm, islam, inne wyznania chrześcijańskie, istnieje sprzeczność. Jeśli więc owa uniwersalność jest nowym światopoglądem fundamentalnym(w nienegatywnym znaczeniu tego słowa), to nie wolno go wyznawać chociażby mnie- katolikowi. Bo owe wartości "uniwersalne dla wszystkich", bez tych, które są uniwersalne wg katolików, nie są już tymi samymi. Cóż bowiem znaczy “uniwersalna miłość”? Przecie jeśli uznajemy, że jest to pragnienie by innym było dobrze, to musimy zdefiniować, co to znaczy “dobrze”. I tu już wejdziemy w konflikt. Bo np. wg katolika (ale nie tylko wg niego) dobre jest walczenie o zdrowie chorego, a dla kogoś innego dobre jest “przerwanie jego cierpień”. Dla katolika dobre jest małżeństwo mężczyzny i niewiasty, a dla kogoś innego takie ograniczenie jest “złe”.

Nie możemy przyjmować znaczeń, jakie pewnym terminom nadają Ci którzy je wtórnie
krytykują a nie Ci, co je pierwotnie używają. Bo ocenie powinno podlegać znaczenie. A z tym znaczeniem o które nam chodzi biskupi się zgadzają, uznają je za coś porządanego. To nie zwolennicy Intronizacji wymyślili, że jest ona tylko zewnętrznym aktem, ale jej przeciwnicy. I to nie jej zwolennicy nadają jej takie znaczenie. Dokładnie tak samo krytykują Kościół Instytucjonalny jego przeciwnicy mówiąc, że jest on niepotrzebną pustą instytucją, że wierzyć trzeba w sercu, indywidualnie. Nie można sobie dać narzucić równie błędnych opozycji między sercem, a Osobą, między wewnętrzną duchowością, a działaniami formalnymi, zewnętrznymi, materialnymi...

Niektórzy krytykują owego księdza za to, że nie głosi Intronizacji Serca i że nadaje jej wymiar zewnętrzny i polityczny. Tymczasem trzeba przyjąć określenie "Intronizacja Najświętszego Serca Jezusowego...", a znaczenie tego terminu nadawane aktowi "Intronizacji Chrystusa Króla", czy "na Króla". Znaczenie to jest tożsame z tym co biskupi nazwali u z n a n i e m Chrystusa za Króla i respektowaniem jego zasad moralnych w polityce.
Ta błędna opozycja wynika z błędnego znaczenia nadanego słowu "serce".
Temu poddają się zarówno Ci, co pozostając przy literze objawień Rozalii Celak, rozumieją je jako nawoływanie do wewnętrznego, indywidualnego, niewpływającego na politykę aktu, jak i Ci, co krytykują określenie "Intronizacja Serca", bo widzą, że jego zwolennicy w dużej mierze nadają mu złe znaczenie.

" Gest cielesny jest jako taki nośnikiem duchowego sensu —
adoracji, bez której sam gest byłby bezsensowny.
Akt duchowy musi się ze swej istoty
i ze względu na cielesno duchową jedność człowieka
wyrazić koniecznie w geście ciała."

kard. Ratzinger. "Duch Liturgii"

Wypaczeniem istoty serca jest tworzenie dylematu: "albo forma, albo treść". Serce wyraża przecie jedność ciała i duszy, całą integralną istotę człowieka, oraz całą jego osobę. W Starym Testamencie w sercu lokuje się nie tylko uczucia, miłość ale i rozum. Człowiek jest materialny i jego ziemska kara polega też na tym, że zniewolony(choć to pewnie złe słowo) przez materię potrafi przekazywać, zapamiętywać i odczytywać treści tylko za pomocą materialnych form- które same w sobie są uporządkowaniem form mniejszych, ale i tworzą struktury wyższego rzędu wraz z innymi formami. I tak całe stworzenie jest jedną wielką formą. To z tych uporządkowań, które z konieczności są uporządkowaniami form odczytujemy treści, czyli widzimy ich sens. A jedynym sensem całej rzeczywistości, a więc i wszystkich elementów jest jej Stwórca, który wyznacza jej właściwy ład, właściwe miejsce w strukturze istnienia...

Intronizacja jest właśnie jak pisał papież Pius XI "oddaniem Królestwu Chrystusowemu zewnętrznych oznak czci i posłuszeństwa przez rządców państw wraz z ich narodem", jest "poddaniem się kryteriom i osądowi nieba". A przecież według powyższych słów tylko taka postawa może uczynić
władzę godziwą.

Dalsze zarzuty:

„Ksiądz Piotr Natanek przeinacza w ten sposób nie tylko ugruntowaną naukę o skuteczności zbawienia w Kościele(…)
Nawet jeśli ów ksiądz mówi o tzw. „Wielkim Oczyszczeniu”, to nigdy nie zrównywał on tego zdarzenia z Końcem Świata. Przypisywanie mu niekatolickich twierdzeń nt. Eschatologii nie ma więc podstaw, a przynajmniej nie pokazano, o jakie twierdzenia chodzi.

II.O magicznie pojmowaną wiarę.

 (…)nadto swoje specyficzne głoszenie kultu Matki Bożej, aniołów i świętych miesza z magicznie pojmowaną wiarą, co prowadzi do ośmieszania wyznania Kościoła.”

Słowo „specyficzne” nie może być podstawą do zarzutu. Należy wykazać, co w tej specyfice jest złe.
Jeżeli owym złem ma być ”magicznie pojmowana wiara”, to należy wykazać jej rzekomą magiczność. Tymczasem żeby to zrobić, należałoby pokazać, że ksiądz ów wierzy, że nie pomaga Pan Bóg według swej Woli, ale automatyzm samych czynności, albo rzeczy, takie jak święte obrazy. Tymczasem niczego podobnego ksiądz Piotr nie głosił. Insynuowanie jakoby "magicznie pojmował" jest wyssane z palca, bo widać tylko czynności zewnętrzne a już to, czy są one pojmowane magicznie, czy są one po prostu forma modlitwy nie jest możliwe do stwierdzenia. Nie wiemy, czy dany rytuał, zwyczaj jest „magicznie pojmowany”. A nawet jeśliby był to nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej i każde przywiązanie do zewnętrznych form rytualnych uznawać za magię. Nie każdy rytuał to magia. To, czy rytuały będą magią, czy nie, to zależy od człowieka. doskonałe wyrażenia i mówienie o miłości, czynienie dobrych uczynków też może być rozumiane magicznie. Nie znaczy to, że mamy odrzucać słowa, czy dobre uczynki, ale nadawać im- tak, jak ludowym rytuałom- WŁAŚCIWE ZNACZENIE.

Tego typu oskarżenie zdradza podejrzliwość do zewnętrznych form, która jest niezgodna z katolicyzmem, bo przecież było Wcielenie i Zmartwychwstanie, bo Chrystus sam dał nam siebie w postaci materialnych form. Sugerowane w tym oskarżeniu przeciwstawienie ciała duchowi jest niezgodne z naszą wiarą. Konieczność zewnętrznych znaków wynika z cielesno-duchowej natury człowieka, z tego że do wyrażania treści, do myślenia człowiek koniecznie potrzebuje form zewnętrznych stanowiących podstawę kategoryzacji. One pomagają wiązać sensy, treści wiary z codziennym doświadczeniem. Mam nadzieję, że Pasterze takiej podejrzliwości nie prezentują.

Nawet więc jeśli ksiądz Piotr niesłusznie oskarża biskupów o współpracę z wrogami Kościoła i jeśli teraz nie słucha suspensy, to nie można zapomnieć, że te zachowania zostały sprowokowane niesłusznymi oskarżeniami, które powyżej przeanalizowałem. Wycofanie się z nich jest jedyną drogą do osiągnięcia pokoju. Bo wiążą się one z groźbami skierowanymi w stronę wiernych:
„ Jeśli zaś będą nadal podzielali jego obecne przekonania, staną się współodpowiedzialni za powstające w Kościele zamieszanie i wynikłe stąd szkody w Jego wspólnocie.”

Tego typu groźby powodują zamęt szczególnie w sercach tych, którzy odrzuca i dobre przekonania księdza Piotra. Bo absurdem jest twierdzić, że głosi on tylko błędy. A jeśli  nie głosi on tylko błędów, to takie sformułowanie budzi wielkie konflikty sumienia, bo wymaga on odrzucenia i tego, co w czym ksiądz Piotr ma rację. Powoduje niesłuszną radykalizację nastrojów i przesadną polaryzację wrogów i zwolenników księdza Natanka.

część cytatów oskarżeń za:
http://www.diecezja.pl/archidiecezja/aktualnosci/oswiadczenie-w-sprawie-dzialalnosci-ks-piotra-natanka.html




8 komentarzy:

  1. Serdeczne podziekowania za te Obrone. Modle sie za Ojca Natanka I za Pana Chcacego. Deon, nomen omen, powinien rozwazyc zmane nazwy przez dodanie jednej literki, ktora byc moze poczatkowo zostala usunieta dla niepoznaki, i.e. de(m)on. Chodzi tu nie tylko o te dzisiejsza publikacje, ale takze np.o propagowanie idei gender I pokazywanie Wielkiego Postu jako radosnego oczekiwania (sic!), itp
    Serdecznie pozdrawiam.
    Z Panem Bogiem
    owieczka ortodoksyjna

    OdpowiedzUsuń
  2. Bóg zapłać za wsparcie, a przede wszystkim za modlitwę. Problem niestety nie dotyczy tylko księdza Piotra, ale w ogóle niewłaściwego podejścia biskupów i księży do pobożności. To niewłaściwe podejśćie do właśnie owa "hermeneutyka podejrzeń", tylko od drugiej strony. Bywa ona też nazywana antyrytualizmem. Polega na krytyce przywiązania do zewnętrznych form, jakoby zasłaniały treść, a nie na nią otwierały. Pisałem o tym tu: http://misjakultura.blogspot.com/2014/01/odwoac-niesuszna-krytyke-czy-forma-bya.html
    http://misjakultura.blogspot.com/2014/03/tradycjonalisci-pierwsi-zostali.html
    Trzeba się modlić.

    OdpowiedzUsuń
  3. http://pl.gloria.tv/?user=194234 http://chomikuj.pl/Pyjter3107/Dokumenty/MASONERIA/Biskup+Dziwisz+masonn,3411987006.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie kserowane i puszczane w sieci domumenty maja znikomą wartość

      Usuń
    2. Co wy wiecie o tym obłudniku Natanku wiem co zrobił z mego męża rozbił nam rodzinę po 20 latach małżeństwa dla niego liczy się tylko kasa i zaspokojenie chorych ambicji . Nie płacz chorych opuszczonych dzieci niepewnej przyszłości chorej kobiety liczy się tylko to że jesteśmy na przeszkodzie drogi do nieba i świętości męża . On nakazuje całkowite posłuszeństwo wobec siebie dawanie ogromnych datków nie ma nic przeciw rozbijaniu rodzin daj kasę a będziesz święty już dziś tylko przez niego będziesz Chrystusowym , wiem byłam tam i cierpi przez niego moja rodzina . Za to że nie wstąpiłam do jego sekty . Mąż zostawił nas gdy zaczęłam się leczyć u onkologa a jak się pastwił nad nami za kare że nie chcemy być rycerzami , wyzywał. Natanek wie o wszystkim byłam u niego. Syn jest chory w szpitalu od 3 miesięcy ojciec nie odwiedza go już od ponat 2 miesięcy pozostałych dzieci też nie. I co macie swego' proroka' Poznać drzewo po owocach jego . Obyście Wy nigdy moi drodzy nie musieli na własnej skórze poznać tego co ja i moje dzieci. Dodam że mąż wcześniej nie był bardzo pobożny ale też nie był pozbawionym serca chamem ,był dobrym ojcem i mężem.

      Usuń
    3. Znam dość długo ks. Piotra. 10 lat? Cos takiego. Od wielu dzieci w ogóle nie brał pieniędzy za rekolekcje, ode mnie też. To, żę takie rekolekcje trochę odrywająod obowiązkó rodzinnych to jest powszechne nie tylko u ks. Natanka ale we wszelkich innych pozarodzinnych wspólnotach. Natomiast nie obarczałbym księdza Piotra tym, zę Pani mąż sobie odszedł. Bo mógłto zrobić angażując sięw pracęfirmy itd. Natanek nie jest moim prorokiem, ani nie jestem w jego "sekcie". Też nie we wszystkim sięz nim zgadzam. Ale nie możnma wylewać dziecka z kąpielą. świętość męża zależy od tego, jak wykonuje swoje obowiązki rodzinne, jak kocha swojążonę Będę się modlił za panią o zdrowie i o powrót męża. Z Panem Bogiem!

      Usuń
  4. Natanek "Parę miesięcy po ingresie papieskim, w nocy z 28 na 29, w Bazylice św. Pawła za Murami, punkt o godzinie dwunastej, jest dokonana intronizacja Lucyfera. Jest to nabożeństwo połączone z Ameryką. W Ameryce są orgie, przychodzą masoni porozbierani do naga, ubrani w firaneczki. Tam jest jedna liturgia, tu w bazylice św. Pawła druga liturgia. Pozamykane, szczelnie pilnowane, kilkunastu kardynałów, arcybiskupów, zaproszeni świeccy, setki limuzyn przed bazyliką, przygotowana bazylika. Wszystkie obrazy na ołtarzu zasłonięte, krzyż Pana Jezusa obrócony do góry nogami, na tabernakulum gwiazda pięcioramienna, na ofiarę gwałtu przygotowana 6-letnia dziewczynka, imię: Agnieszka. Dlatego, że dziewica i męczennica" http://www.fakt.pl/Zgwalcili-dziecko-na-mszy-Znany-ksiadz-odlecial-Ks-Piotr-Natanek-intronizacja-Lucyfera,artykuly,153628,1.html

    OdpowiedzUsuń
  5. TO nie NAtanek wymyślił. To powtózenie za Malachi MArtinem

    OdpowiedzUsuń

zapraszam do komentowania