czwartek, 6 lutego 2020

Cała Polska #NABOSAKA

Spróbuj! Zdrowe to jak nic!
Fajny sposób na regenerację, wstęp do przywrócenia popsutej techniki biegu, moja terrapia, rehabilitacja, i dobra zabawa! Cała Polsko do roboty!


wtorek, 3 grudnia 2019

Hartman vs Meisner. Nauka jest zbędna?


Prof. Hartman: Nie ma żadnego Jednego Boga, tylko jest wielu Bogów Jedynych. Do charakterystyki różnych Bogów należy to, że są Jedyni i Wyżsi ponad wszystkich innych tak, jak i to, że są Stwórcami Świata, że są doskonali, że są prości, niepodzielni w sobie, że są dobrzy, piękni, mądrzy, itd...
Gupi Jaś: Jeśli nie można o Bogu nic takiego powiedzieć, to na jakiej podstawie prof. Hartman i inni teoretycy doszli do stwierdzeń, które wg nich dotyczą Boga? Inaczej mówiąc, o kim mówią, skoro nie wiedzą jakie są jego cechy? Ta sprzeczność wynika z mieszania poziomów, o których zaraz napiszę. Wobec powyższego oni sobie tworzą jego definicję. Nic nie odkryli w tej materii. Nie odkryli kim jest Bóg, bo niby jak? Warto, by przedstawili sposoby tego odkrywania, badania, analizy. Tyle tylko, ze to nie analizy, tylko konstrukcje – nieuargumentowane mniemania, na temat mniemań ludzi religijnych i zupełnie bezpodstawne wyciąganie z nich wniosków na temat cech jakiejś jednej Jakości, której jako Jednej podobno nie ma.
Takiego Boga Jedynego w znaczeniu intelektualnym rzeczywiście wymyślił filozof. (Wymyślił z perspektywy etic, ale nie z perspektywy emic. Tych poziomów nie można mieszać, nie można - ot tak - między nimi przeskakiwać we wnioskowaniu. Z perspektywy etic atom jest wymyślony przez naukowców, jest pewnym obiektem w który się wierzy, ale z perspektywy emic jest on realnym wyjaśnieniem mechanizmów i konkretnym bytem.) Pierwszym filozofem, który takich ludowych Bogów pradawnych religii przekształcił w pewne pierwotne pojęcie Absolutu był Zenon z Elei, filozof grecki żyjący w 6 wieku przed erą chrześcijańsą. Tenże powiedział, że Fenicjanie mają Boga rudego, a gdyby krowy miały Boga, to ten Bóg miałby rogi. Zwrócił w ten sposób uwagę, na zasadniczą różnicę między wiarą religijną, która polega na wyobrażaniu sobie jakiejś istoty człekokształtnej, człekopodobnej jako twórcy rzeczywistości, a pojęciem, filozoficznym pojęciem Absolutu, do którego zaraz przejdę. Wiara religijna, tego typu wiara religijna, gdzie w centrum stoi Bóg Jedyny, Stwórca świata opiera się zwykle na takim bardzo prostym rozumowaniu: no, że skoro widzimy jakiś ślad obecności człowieka np. śmieć rzucony w lesie, to widocznie był tam człowiek, który był przyczyną stanu rzeczy. Wobec tego, skoro widzimy świat, to pewnie jakaś Istota Inteligentna ten świat stworzyła.(To nie ludzie wierzący definiują tego typu dowody na istnienie Boga, ale teologowie, którzy rozumują trochę inaczej niż to Jan Hartman przedstawił. Osobowość pierwszej przyczyny nie jest tu czynnikiem istotnym- jak to pan Hartman sugeruje- przy stwierdzaniu, że taka przyczyna jest potrzebna. A jest potrzebna jako Warunek racjonalności, jako założenie, które racjonalizuje racjonalizowanie skrawków świata. )To jest takie myślenie, w którym człowiek jest w centrum, więc ten Wielki Duch, który miałby być przyczyną świata, bo świat jest tajemniczy no, prosty człowiek pojmuje jako coś podobnego do człowieka(naukowiec też tak robi: przykładając swoje myślenie do reszty rzeczywistości. Z tym, że to podobieństwo z perspektywy człowieka wierzącego może oznaczać, to, zę to my zostaliśmy Stworzeni na czyjś wzór). Pierwszym odkryciem teorii Absolutu było to, że Absolut w niczym nie może przypominać człowieka, nie może być dobry, mądry, świadomy, chcieć czegokolwiek, nakazywać, karać, zakazywać, zbawiać, itd., że to są antropologiczne określenia, które nawet metaforycznie do Boga się nie mogą odnosić. Wkrótce odkryto, że żadne określenia się nie mogą do Absolutu - już będę używał tego słowa - odnosić, bo taką bardzo osobliwą jego "cechą" jest- w cudzysłwie- to, że nie posiada żadnych cech, nawet nie można o Nim powiedzieć sensownie, że jest - no i tutaj wymienię litanię Imion Bożych, żę jest Jeden ,Prosty, NIezmienny oskonały, Wszechmocny, Dobry, Piękny, że nawet to jest zawodne i nawet jak się powie, że to są metaforyczne określenia, to i tak to jest bez sensu. No, w takim mniej więcej stanie znalazła się pierwotna refleksja o Absolucie, ona się bardzo rozwinęła w czasach Nowożytnych i nie zostaje w żadnym związku, absolutnie w żadnym już intelektualnym związku z takimi ludowymi prostymi myślami zwykłych ludzi, które leżą u podstaw religii, że skoro jest świat, to jakiś Duch musiał go Stworzyć. I że ten Duch był widocznie dobry, bo jest potężny, nie ma już w zasadzie żadnych styczności z tymi pierwocinami myślenia o Absolucie.(To na jakiej podstawie dokonuje Pan przejść między tymi ujęciami? Na podstawie tożsamego słowa używanego do nazywania tych Jakości? To żadna podstawa.) Absolut to jest bardzo poważny problem, daleko poważniejszy niz się teologom wydaje. Trzeba sobie zadać pytanie, czy Absolut może być pojęty jako jakiś obiekt, czy porządek przyczynowy, czy porządek racji bytu da się włączyć w problematykę Absolutu i domagać się tego, aby świat był jednolitym systemem uporządkowanym. i tak dalej i tak dalej. Owszem, nauka ma styczność z religią, mianowicie taką, że zajmuje się religiami, w tym również różnymi Bogami i tym, jacy Ci Bogowie są, jak sobie ich ludzie wyobrażają i po co. (nauka nie zajmuje się konkretnymi, emicznymi bogami, ani religią, tylko ewentualnie wyobrażeniami o nich, stąd nie może orzekać, czy oni są czy nie. Może natomiast pytać o własną legitymizację. I to pytanie prowadzi do odnalezienia warunku racjonalności jako podstawy nauki. Bóg to taki warunek z definicji,który racjonalizuje sam wysiłek racjonalizowania ograniczonych, wybiórczych skrawków rzeczywistości do jakich mamy dostęp, a nie byt, który nauka może badać. Jeżeli ktoś więc chce udowadniać że hipoteza Boga jest zbędna, to niech odniesie się do argumentacji pokazującej go jako warunek racjonalności ).
Natomiast jeśli chodzi o samo dosłownie rozumiane pytanie i tezę debaty to twierdzę, że osoby, które się uczą, które korzystają z dobrodziejstw nauki, stają się bardziej racjonalne, bardziej szanują logikę, bardziej krytycznie myślą, są zdolne do przyjmowania i rozumienia bardziej złożonych dyskursów i argumentów no i oczywiście takie osoby nie zadowalają się tak infantylnymi, archaicznymi myślami, że skoro świat istnieje, to pewnie jakiś duży Duch Człekopodobny go stworzył(po pierwsze, skąd J.H. wie, że dobrze rozumie co, ci ludzie mają na myśli, a po drugie, jeśli nie wie, to nie może podważyć ich myślenia, więc je fałszywie opisuje tak, by był łatwy do obalenia, a po trzecie nawet gdyby wiedział, to go nie obalił, tylko arbitralnie uznał, że jest głupi) i chyba też potrafią zrozumieć przynajmniej rudymenty problematyki Absolutu, która jest ludzkości filozofującej dobrze znana, aczkolwiek jest na znacznie wyższym poziomie zaawansowania i komplikacji, niżpowiedzmy tradycyjna teologia.(Na czym ów poziom zaawansowania polega i czy oznacza on więcej racji? Kolejny, nieuzasadniony dogmat.) Natomiast naprawde czymś bardzo uwłaczającym religii byłoby sugerowanie, że legendy, czy mity rozmaitych religii mogą zawierać w sobie treść faktyczną, tzn. być przynajmniej w jakimś metaforycznym sensie czymś podobnym do prawy racjonalnej( A dlaczego nie? Co Pan Hartman definiuje jako prawda racjonalna? Czy inne niż naukowe środki wyrazu nie mogą być racjonalne? Nauka też jest pełna metafor, bo są rzeczy zmysłowo niedostępne, które jakoś trzeba nazwać, wyobrazić sobie, co mógłby na przykładzie fizyki opisać prof. Meissner)
To byłoby bardzo niemądre, gdybyśmy dyskutowali, czy świat powstał w sześć dni, a pierwsza kobieta z żebra pierwszego mężczyzny i o takich rzeczach. (Niemądre, to jest zakładanie, że to niemądre na podstawie niezrozumienia różnych poziomów językowych, semiotycznych religii, których odpowiedniki są również w nauce, o czym w poprzednim komentarzu wspomniałem.)Natomiast godne uwagi jest również to, że niektóre wyznania przyjmują bez zmrużenia oka rozmaite sprzeczne wewnętrznie charakterystyki Absolutu, co daje do myślenia. Bo Absolut ma to do siebie, że nie mając cech łatwo połyka sprzeczności, coincidentia oppositorum (termin ten nie oznacza współistnienia sprzeczności, ale raczej opozycje, a te mogą być przecież końcem tego samego kija, biegunami, dopełniającymi się aspektami, a nie wykluczającymi się założeniami, jak może się czasem wydawać mylącemu się w swej ograniczoności człowiekowi. Kolejne przedstawianie własnej nadinterpretacji jakby była faktem), np. katolicy wiedzą, wierzą, że ich Bóg jest bezcielesny, a jednocześnie, że jest cielesny, ponieważ Jezus znajduje się w niebie razem ze swym Ciałem( To jest przykład przypisywania wyznawcom religii tego, czego nie twierdzą, na podstawie niezrozumienia ich języka, na podstawie wspomnianego wcześniej mieszania poziomów, i języka naukowego z religijnym. Bezcielesny może stać się Cielesny, skoro jest Wszechmocnym Stwórcą...), wierzą, że jest Absolutnie prosty, podkreślam absolutnie, ale też podzielony na Trzy (A czy Pan Hartman jest pewien, co oni przez tą prostotę rozumieją i jakiego aspektu ona dotyczy i czy rzeczywiście absolutnie oznacza to, co Pan Harman przez to rozumie? Ta różnica znaczeń słów jest możliwa, stąd rozumowanie Pana Hartmana można skwitować prostym stwierdzeniem: nie wynika. Dotyczy ono również innych redukujących religię do ludzkiego wytworu i mieszajacych perspektywę emic z etic, oraz stosujących przedziwne faworyzowanie języka naukowego i naukowych metafor, nie potrzebujących rzekomo uzasadnienia, a wymagających tego uzasadnienia w zredukowanych kategoriach nauki od religii.)i że jest to wprawdzie sprzeczność ,ale sprzeczność tutaj niczemu nie przeszkadza (nieprawda. To nie jest wg wierzących sprzeczność. Wierzący mogą co najwyżej twierdzić, że ludziom się to może jawić jako sprzeczność z uwagi na ich ograniczenie tak, jak ludziom niektórym z brakującą wiedzą może sie wydawać, że unoszenie się pary wodnej jest sprzeczne z prawami grawitacji. To wrażenie sprzeczności jest wynikiem rozumowania na podstawie niepełnych danych) Wierzą jeszcze w bardzo wiele innych rzeczy tego rodzaju i to zupełnie jakoś im nie szkodzi. Natomiast osoby które się uczą, czerpią więc z nauk, edukują, no, czują pewien dyskomfort, gdy każe im się, nakłania ich się do tego, aby przyjmowały jednocześnie sprzeczne ze sobą tezy, a przede wszystkim te osoby wiedzą o istnieniu filozofii i mogą znaleźć sobie dość pokory i determinacji, zeby troszkę o tym poczytać, do czego wszystkich tu obecnych zachęcam.(Nieuzasadnione założenie, erystyka, a nie racjonalny wniosek. Reprezentanci tezy przeciwnej mogliby powiedzieć dokładnie to samo na obronę swojego stanowiska. NIe ma ono merytorycznej wartości. Zresztą nigdzie nie jest powiedziane, że z czytania tych czy innych prac wynika racja czytającego. )
Z dyskusji:
NIe należy mieszać do tego Boga. Równie dobrze można powiedzieć "nie należy do tego mieszać nauki"...Poszczególne racjonalne propozycji wyjaśnienia świata też nie są niezbędne.... Jeśli jednak je przyjmujemy, to racjonalnym wyjaśnieniem racjonalnych wyjaśnień jest tylko Bóg- Warunek racjonalności. Odrzucając go, a jednocześnie dokonując racjonalnych operacji w obrębie dostępnych nam skrawków rzeczywistości sami sobie zaprzeczamy.
Bóg to z założenia taki Byt, którego nikt nie stworzył. Żeby jakiekolwiek rozumowanie, czyli szukanie zależności racjonalnych między poziomami i skrawkami świata miało sens, trzeba przyjąć nieredukowalne źródło zasad, czyli warunek racjonalności. Bez Boga racjonalizowanie świata okazuje się nieracjonalne.
Prof. Hartman rzuca tezami, że założenia religii są wewnętrznie sprzeczne, głupie, ale w tych tezach miesza poziomy. Nie uzasadnia niczym swoich twierdzeń, zbyt przywiązany jest do literalnego brzmienia nie dostrzegając, że terminy religijne nie muszą znaczyć tego, co mu się wydaje tak, jak słowo "bóg" nie jest podstawą tożsamości bytu, który jest nim określany ale znaczenie! I to znaczenie może być w słowach tylko zaczepiane, bardzo nieprecyzyjnie tak, jak nieprecyzyjny jest z perspektywy kwantowej opis Newtona, i tak dalej... Najpierw przyznaje, że różnie jest ten termin(„Bóg”) rozumiany, a później wypowiada orzeczenia tak, jakby termin ten był jednoznacznie rozumiany... To, że my nie obserwujemy w świecie trójc podobnych tej Boskiej, nie znaczy, że jest to coś sprzecznego, to tylko coś wykraczającego poza...ale nie wykluczającego się.






środa, 27 listopada 2019

Bosak: W Polsce powinna być zachowana spójność etniczna | #RZECZoPOLITYCE

Chris BOSS...
Książę Krzysztof 
Krzysztof Bosak

PREZYDENT?
Wiecznie młoda twarz to pozór. Kryje się za nią 37 letni profesjonalista, dyplomata i polityk, który zadziwia dojrzałością i opanowaniem.
Jest jak Dawid wobec Goliata bandy czworga;) Wszechstronnie uzdolniony: kiedyś harcerz i sportowiec, studiował architekturę, ekonomię, dziennikarstwo, filozofię.  Poświecił jednak indywidualną karierę i zabawy dla działalności społecznej, eksperckiej i politycznej, w którą zaangażowany jest od 2000 roku, czyli przez 19 lat!

wtorek, 26 listopada 2019

Najlepszy i najgorszy PREZYDENT. Kto z nich?

Spytaj, zostaw komentarz tu, lub tam. Przygotowałem formularz ankiet mający na celu sprawdzenie kto najbardziej nadaje się, by przekonać nieprzekonanych, co jest jedyną drogą do zwiększenia poparcia i alternatywą dla bezcelowego sugerowania się opiniami sympatyków, które będzie miało miejsce w prawyborach. Roześlijcie ją do swoich nieprzekonanych znajomych, zapytajcie tych, którzy nie mogą jej sami wypełnić i wklepcie ich odpowiedzi:

sobota, 23 listopada 2019

UTOPIA PAŃSTWA LAICKIEGO



UTOPIA PAŃSTWA LAICKIEGO! Jeśli nie religia, to narzucane będzie co innego! Nie unikniemy tego
Każdy ma jakieś założenia i że nie jest uczciwe ich ukrywanie za trzema paniami zwanymi: „neutralnością”, „obiektywnością”, czy „bezstronnością”. Wprowadzaniem w równie wielki błąd jest twierdzenie, że się traktuje równo wszystkie poglądy (w tym religie), że się im przyznaje równe prawa i swobodę, bo samo takie twierdzenie jest poglądem, z jakichś założeń światopoglądowych wynika, a jednocześnie okrada rzekomo bronione religie z ich istotowego roszczenia do czynienia się neutralnym- prawdziwym opisem świata i ostatecznym kryterium wszystkiego.
Twierdzenie, że trzeba w pewnych sprawach zawiesić poglądy np. religijne też jest poglądem.
Jeśli jakieś prawa świeckie są ważniejsze od religijnego, to jest to sprzeczne z założeniami religijnymi. Wtedy prawo państwowe odbiera religiom religijną funkcję nadrzędności i wszechwpływowości i samo je przejmuje, a więc państwo, albo "światopogląd neutralny" stają się kryptoreligią.
To normalne. Jeśli tego nie chcemy, to walczmy o własne światopoglądy. Ja będę walczył o katolicyzm. Wyznawca neutralności walczy o "neutralność". Najgorsze jest to, że katolicy walczą o neutralność inną niż katolicyzm, która odbiera katolicyzmowi jego nadrzędność i wszechwpływowość. Tymczasem religia jest sobą wtedy, kiedy jest uznawana za opis czegoś, co rzeczywiste, a więc neutralne, bo prawdziwe, faktyczne. Człowiek religijny wierzy, że treść jego wiary to fakty.
Dla wszystkich, którzy chcą neutralności religijnej: Co mają powiedzieć rodzice, którzy nie akceptują np. linii programowej języka polskiego, albo, biologii? Czy to znaczy, że trzeba znosić kolejne przedmioty? Co mają zrobić Ci, którym się nie podoba podawana interpretacja historii? Czy trzeba znosić historię? Nie! Po prostu nie da się uciec od konfliktu. Między zwolennikami różnych interpretacji historii, różnych światopoglądów są spory. światopogląd laicki, neutralny, to tylko przykrywka pewnych założeń, od których nie da się uciec. One zawsze będą.
Zdeklarowanie się danej instytucji, np. szkoły, czy państwa, jakie światopoglądy popiera, jest po prostu jedynie uczciwe. Trzeba się na coś zdecydować. Dlatego też jestem za państwem wyznaniowym.
Byłbym nieuczciwy, gdybym np. jako polityk nie uprzedził, że jestem katolikiem i że będę bronił światopoglądu religijnego, katolickiego tak, jak relatywista, czy ateista, czy agnostyk bronią relatywistycznego, ateistycznego, czy agnostycznego. Oni bronienie swoich poglądów i przekonywanie do nich nazywają wolnością słowa, a czasem nawet bezstronnością i neutralnością, a gdy ja bronię swoich to żem jest stronniczy i narzucam? No głupie to.
Chciałbym uprzedzić moich braci katolików, by nie dali się wpuścić w maliny i by nie żądali równego traktowania wszystkich religii, czy wolności religijnej. Muszą po prostu wejść w spór z wyznaniem laickim, i przekonywać do jednej religii. To jest faworyzowanie. Tylko że to faworyzowanie leży w naturze większości religii, bo ich istotą jest totalność, Jedyną więc alternatywą dla takiego faworyzowania jest nie neutralność, ale antyreligijność. A że muzułmanom się nie podoba katolicyzm, to trudno. Nam się nie podoba nawoływanie muezinów w krajach arabskich, ale absurdem byłoby zabranianie im tego tam gdzie przeważają, gdzie stworzyli sobie państwa. Po prostu Ci, co mają większą siłę wygrają. I nie chodzi mi tu koniecznie o siłę fizyczną.
Głupie jest po prostu, kiedy katolicy sami rezygnują z kształtowania życia społecznego i państwowego na wzór własnej religii w imię jakiejś „neutralności”. Bo religia z definicji wyznacza Sens Ostateczny i wzór wszystkiemu. Polityka, życie społeczne, publiczne, również należą do zbioru o nazwie „wszystko”.
Nie oznacza to wcale nawracania na siłę. No chyba, że jakaś religia na to zezwala. Ale równie dobrze dzisiaj nawraca się mnie na siłę na „neutralność”. Na działanie wbrew przekonaniom w życiu publicznym. Przymus jest do pewnego stopnia koniecznością życia społecznego. Nie można uderzać przez to w samą zasadę „narzucania”, ale w konkretne treści i granice narzucania.

środa, 16 października 2019

Przemilczeć, przejąć, oczernić i zagłuszyć, czyli METODY WALKI WŁADZY Z KONFEDERACJĄ


Najpierw Konfederację uciszają, sprytnie Przejmują retorykę Konfederacji(bo ona najbardziej Polakom odpowiada - dlatego też skrzętnie ukrywają prawdziwe oblicze Konfederacji), a później wołają jak złodziej co krzyczy łapaj złodzieja, że to Konfederacja tym postulatom zagraża.
Mam pomysł jak obrócić budowany w mediach od dziesiątek lat negatywny wizerunek Pana prezesa na pozytyw. Jest element pewnej metody o której mówiłem już w trakcie kampanii do PE i tuż po niej. Przygotowałem analizę błędów w tej kampanii w oparciu o rozeznanie społecznych oczekiwań wizerunkowych wobec polityków. Tą analizę załączam poniżej w formie nagrania. Wydaje mi się, że Pan "czuje" o co chodzi, ponieważ Pańska aktywność jest realizacją tych postulatów("Nie mówi nikomu" - swego czasu sam podobny materiał szkicowy wypuściłem: https://www.youtube.com/watch?v=AG4K9eYst7g )

DIAGNOZA PO WYBORACH DO PE!:

PROPOZYCJA WIZERUNKOWA!
Przekorne przekucie oszczerstw w pozytywy za pomocą poczucia humoru i wzbudzania współczucia wobec krzywdzonych oszczerstwem. Zrobić to w spocie, a od biedy w DEBACIE: Pan Janusz Korwin-Mikke może np. powiedzieć: "Błazen, wariat ruski agent?... takiego mnie państwo z telewizji znacie. A to młodzi ludzie, walczący o normalną Polskę. Ich już państwu nie pokazali. Dopiero musiałem z siebie błazna zrobić, żebyście się o nich i ich uczciwych pomysłach dowiedzieli. Używałem szokujących słów, by je mogli przeinaczyć. Przeinaczyli. Zrobiłem swoje i odchodzę... w cień(nie całkiem, ale w cień), a Państwa zostawiam z nimi...." W tym czasie obrazki i napisy dokonań Korwina, z obrazkami polskich rodzin, itd, smutna muzyczka wzbudzająca emocje współczucia. Korwin odwraca się, stojący z tyłu Konfederaci robią na środku miejsce. Nagle muzyczka się kończy, wyskakuje ktoś np. z ruchu narodowego, najlepiej Bosak i prosi Pana JKM by zgodził się przewodniczyć Radzie Starszych Konfederacji. Wtedy zmiana muzyczki na bardziej podniosło- wesołą. Bosak w tym wypadku może zażartować(nie wiem, czy ta scena jest dobrym pomysłem- do przegadania), że i z niego chcą zrobić ruskiego agenta i poprosić Pana JKM o przekazanie "tajnego" znaku RUSKICH PIEROGÓW;) Wchodzi kelner podaje talerz, wyświetla się również legitymacja: Zdjęcie pieroga polanego skwareczkami z cebulką a obok napis "RUSKI AGENT". Ten się zgadza odchodzi w cień i patrzy z tyłu z fotela mędrca na wypowiedzi Sośnierza, Bosaka, Berkowicza, Mentzena, Bryłki, Wilka, Rolników. Dalej hasła: LUDZIE KONFEDERACJI: ROLNICY, RODZINY, MALI PRZEDSIĘBIORCY, PATRIOCI, OBROŃCY BEZBRONNYCH DZIECI... Rolnicy wraz z wymienionymi wyżej osobami wini być bardziej eksponowani. PIOSNKA KONFEDERACJI: https://youtu.be/UlC5wKznr5E ANALIZA KAMPANII do PE i sugestie wizerunkowe: https://youtu.be/gG303SNehoI  




poniedziałek, 17 czerwca 2019

Petycja w sprawie księdza Piotra Natanka dotycząca oddzielenia zarzutów fałszywych od prawdziwych mu stawianych.

Jego Eminencja Najprzewielebniejszy 
Ksiądz Arcybiskup Marek Jędraszewski

Wasza Eminencjo Najprzewielebniejszy Księże Arcybiskupie,
Prosimy o wycofanie następujących zarzutów wobec ks. Piotra Natanka, które podano w komunikatach oficjalnych jako podstawę do kar:
-O upolitycznianie Władzy Chrystusa,
-O magicznie pojmowaną wiarę.
Są one pochopne, nietrafione i jako takie zasłaniają zarzuty słuszne(nieposłuszeństwo, forma oskarżeń wobec hierarchów i nieostrożność wobec prywatnych objawień i osób je rozpowszechniających). 
Uczciwość wymaga by się z nich wycofać, pozostając tylko przy zarzutach weryfikowalnych i trafnych. O to prosimy. Jednocześnie załączamy w osobnym dokumencie bardziej szczegółowe uzasadnienie niesprawiedliwości owych zarzutów.

czwartek, 13 czerwca 2019

Lewandowski zwyciężył z rekordem Polski na 1 milę

Podczas mityngu Diamentowej Ligi w Oslo w znakomitej obsadzie zwyciężył Marcin Lewandowski z wyśmienitym czasem: 3.52.34 ! I to dzień po biegu na 800 metrów w Polsce! Bronisława Malinowskiego(znany etnolog funkcjonalista;) pobił o ponad 3 sekundy!
Gratulacje!

czwartek, 6 czerwca 2019

Ad Maximam Dei Gloriam. Wspaniały reportaż red. Michała Murgrabii z Mediów Narodowych!

Wprowadzenie do MSŻ!
Piękny materiał, piękna praca prosto z serca, zarówno budowniczych, artystów, jak i Pana Redaktora, który został obdarzony wyjątkowym talentem dziennikarskim. I mówi to człowiek, który się wiecznie czepia;) Wspaniałe wprowadzenie do kolejnych etapów zgłębiania nieskończonego potencjału semiotycznego Katolickiej Mistyki. Mistyki zakorzenionej w codzienności i wydźwigającej Ją wraz całą upadłą naturą w belce poziomej Krzyża Mocarnymi Ramionami Chrystusa, po Palu Świata(Palmie Świata)-belce pionowej, ku Niebiosom! Naprawdę warto starać się o to, by w naszych małych pokoikach, mieszkankach i domkach organizować wnętrze na planie Krzyża, z ołtarzykiem- jeśli się da, to w kącie ku wschodowi. Idealnie by było, gdyby również piec/kominek znajdował się po przekątnej w stosunku do ołtarzyka, tworząc z nim swego rodzaju sakralną oś przecinającą się na KRZYŻ z osią profaniczną- codzienną wyobrażającą belkę pionową. Piec to miejsce, gdzie pali się Boski Ogień, i wypala bezkształtne ciasto w kształtny Bochen obrazując nie tylko dzieło stwarzania Kosmosu(ŁADU) ale również akt Wcielenia Boskiego za pośrednictwem Łona Maryi. Dlatego właśnie pieczenie chleba było dawniej przywilejem Niewiasty, a przede wszystkim matki. Ta piękna opowieść to dzieło sztuki pisane przez pokolenia nie tyle egzaltowanymi słowami, ale codziennym mozołem, stanowi swego rodzaju grunt, żyzną glebę, kontekst, bez którego Ziarno Ewangelii i Doskonałego Rytuału Mszy Świętej nie będzie przez nas rozumiane, nie wzrośnie. Do ich rozumienia nie trzeba wielu słownych, fakultatywnych komentarzy, ani narodowego języka w liturgii, tylko pozawerbalnego kontekstu powyżej przedstawionego, stanowiącego jednocześnie przejaw pewnej pokory i prostoty przedziwnie komponującej się z mistyczną głębią. Jest to oczywiście pewien potencjał, jak zaznaczyłem na początku, wszak tylko nieliczni pojmują jego głębię, ale dokładnie tak samo jest z ludźmi czytającymi mistyczne dzieła i słuchającymi Mszy w językach narodowych: tylko nieliczni je rozumieja właściwie...


środa, 22 maja 2019

Hymn Konfederacji

Wersja wstępna, w trakcie grania jeszcze się zastanawiałem jak poprowadzić melodię i akordy, a nawet niektóre partie tekstu stąd brak płynności...

niedziela, 14 kwietnia 2019

MISTYCZNY STYL ŻYCIA Stwórzmy go razem! Zmyślona Fundacja, Prawdziwa Misja!




MISTYCZNY STYL ŻYCIA
Stwórzmy go razem!

Mam dla Ciebie propozycję współpracy. Chodzi o Twoich bliskich, mieszkanie, pożywienie i pracę, czyli o... życie. Chodzi o coś, co może zrobić każdy, nie dysponując wielkimi środkami. Wystarczy chęć. Chodzi zaś przede wszystkim o ROZWIĄZANIE nurtujących wielu poczciwych ludzi rozterek: Pożyteczna praca, czy mistycyzm? Obowiązki, czy modlitwa? Praktyczność, czy bujanie w obłokach? Jak to pogodzić unikając z jednej strony materializmu, a z drugiej "dewocji"? Jak? Odpowiedź jest prosta. Obnaża ona fałsz powyższych dylematów, a przy okazji stanowi lekarstwo na chorobę współczesnego świata, której są one przejawem. No to jak?

Zrobić z życia jeden wielki ZNAK.

niedziela, 3 marca 2019

Wyniki wyborów w Gdańsku. Sukces Grzegorza Brauna.

Rano myślałem, że każdy wynik powyżej 5% będzie świetny.. Tymczasem powyżej 10 % to sukces! Przy tak krótkim czasie na promocję, przy przemilczaniu. Aż dziw, że aż 12% się o nim w ogóle dowiedziało! Co do wiary: warto z przekory mówić o wierze, uzasadniając to tak modnym sloganem "nonkonformizmu". Dzisiaj konformistycznie jest walić w Kościół.

sobota, 23 lutego 2019

Rozszczepienie mentalności

Nastąpiło swego rodzaju rozszczepienie mentalności ludowej. Oderwanie „leksykonu” od „gramatyki”, oraz praktyki od symboliki. Poszczególne „słowa”, religijne znaki, takie jak obrazy i zwyczaje zostały wyrwane ze swego rodzaju „gramatyki”, porządku czyniącego z nich spójną opowieść. Leżą teraz jak słowa „książe”, „kopciuszek”, „macocha”, „pantofelek” powycinane z bajki i porozrzucane chaotycznie na stole. Starsi, co opowieść słyszeli, potrafią ją przywołać na podstawie samych tych skojarzeń, dlatego w owym rozszczepieniu nie widzą problemu. Nie rozumieją oni, dlaczego „młodych” ta opowieść przestaje interesować. Ci młodzi bowiem widzieli tylko porozrzucane bez ładu i składu hasła, które w takiej postaci nic im nie mówią. Nie mają sensu. Interesuje ich to, co składa się w dostępną im układankę. To zaś bardzo często wklejone jest w strukturę dawnej, ludowej opowieści.

U ludzi ze wsi to rozszczepienie przejawia się we wpisywaniu w ludowe struktury nowoczesnych w ich mniemaniu obiektów: mebli, plakatów, telewizorów, czy komputerów. 

Ci zaś, co zafascynowani są”ludowością” pochodzą najczęściej z miasta i w modernistyczne, „oświeceniowe” struktury wpisują w imię swojej fascynacji ludowe elementy. 

To nie jest tak, że wieś zlaicyzuje się szybciej. Wieś zlaicyzowała się inaczej. Wieś na szczęście zachowała religijne struktury i religijne znaki, ale zostały one od siebie oderwane. W religijne struktury wpisane zostały świeckie treści, a religijne e znaki dryfują byle gdzie nieosadzone na właściwym sobie szkielecie.

W mieście, albo inaczej w kręgach inteligenckich, struktury i znaki pozawerbalne zastąpiono w dużej mierze przez słowa, struktury rozsypały się szybciej niż na wsi. I teraz ten modny ruch "powrotu na wieś" to powrót nawet nie do znaków, które są istota, a do samych artefaktów które są sprowadzone do utylitarnego, zdrowotno- estetycznego znaczenia, ewentualnie uzupełniane przez jakieś obce polskiej wsi wierzenia, jakieś inne struktury i symbole. Kluczowym błędem jest tu autonomizacja, czyli paradygmat, przez który ludzie traktują poszczególne sfery życia jako niezależne( religia osobno, sztuka osobno, nauka osobno, praca osobno, żywienie osobno), i nie wypadłoby im mawet do głowy, by budować z nich jakąś spójną opowieść...

Należy się więc wysilić, by we współczesności odnaleźć relikty i pozasypywane zaprzeczeniami naturalne sposoby myślenia i porządkowania rzeczywistości- które w ostateczności stanowią poszukiwanie Boga- który jest twórcą Ładu- Ładu Miłości. Często w tym poszukiwaniu pomaga przyglądanie się dawnym kulturom ludowym, bo łatwiej jest pewne rzeczy dostrzec z dystansu niż blisko siebie.

piątek, 15 lutego 2019

Dyskryminacja religii | "One" mogą, a religia nie może?

Dlaczego rozmaite światopoglądy mogą się mieszać do polityki, sztuki, itd, a religia nie może? Oburzy się ktoś: "Jak to, przecież prawo państwowe jest neutralne światopoglądowo!" Odpowiadam: Jak to? To czym jest ów zespól założeń mówiący czym jest państwo, co jest godne kary, co leży w kompetencjach państwa, jaki jest właściwy podział władzy, czym jest wartościowanie pozytywnie autonomii czegoś, co nazywamy nauką? Czym, jeśli nie światopoglądem? Ten i inne światopoglądy mogą, a religia nie może?
https://misjakultura.blogspot.com/2017/09/wartosci-uniwersalne-ze-pomysy.html To jest pytanie retoryczne. W związku z tym faktem nie ma powodu, by światopogląd religijny pośród innych dyskryminować. Tym bardziej, że rozdział władzy duchowej od świeckiej to element światopoglądu religijnego, a dokładniej katolickiego. Stąd ci, co postulują ów rozdział, jak i rozdział religii od polityki sami sobie zaprzeczają. Nie rozumieją oni czym jest religia. Błędnie ograniczają ją do jakichś nisz, myląc ją przy tym ze "sferą sakralną". Religia jest zespołem przekonań na temat rzeczywistości, ujmowanej jako świat przyrodzony i nadprzyrodzony. Siłą rzeczy dotyczy więc zarówno spraw duchowych, jak i materialnych, które istnieją w relacji do siebie!

Trudno jednak dyskutować z kimś, kto przeinacza definicję religii wyznawaną przez swych oponentów, a w efekcie krytykuje własną, fałszywą opinię o opinii innych. A tak zrobiło wielu naukowców i na ich błędnej definicji opierały się tomiszcza badań i naukowych prac. Spalić to wszystko? Lepiej przeanalizować i nauczyć się na błędach.

Z Panem Bogiem!

OBROŃMY POLAKÓW

http://podpiszapel.pl/petycje/roszczeniazydowskie/