Poniżej inna wersja piosnki- wolniejsza, z tekstem wyświetlanym równolegle:
Szumne wydarzenia, pieśni, inscenizacje, koncerty, łzy, i unoszenie rąk kiedyś się skończą. Zróbmy coś, by wiara nie ograniczyła się do nich, by przeniknęła codzienne zmagania z rolą doczesności: wychowywanie dzieci, troskę o dom, chleb powszedni, ubranie, pracę, więzi z innymi ludźmi. Połączmy na nowo religijną symbolikę z praktyką. Bez tego wiara nie będzie odbierana przez ludzkie mózgi jako przekonująca. A przecież to Pan Bóg tak te mózgi stworzył. Oddziałujmy więc na nie naturalnie, docierając do wszystkich zmysłów. Zróbmy Znakiem Wiary zwykłe sprawy(kliknij i pobierz darmowy album z propozycją):
PRZESTRZEŃ|DOM|KOSMOS|OŁTARZYK |CZAS|KALENDARZ|OBRZĘDY|RYTUAŁY|PRZEJŚCIA |PRZYRODĘ|SŁOŃCE WSCHODZĄCE|DRZEWO ŻYCIA |WIĘZI|RELACJE SPOŁECZNE|HIERARCHIE |POKARM|CHLEB|PIEC |PRACĘ |UBIÓR
To wszystko mamy. To podstawowe ludzkie potrzeby! Jeśli z tego nie zrobimy znaków NASZEJ WIARY, to zrobią to bez naszej wiedzy i zgody WIARY INNE(niekoniecznie nazywane, ale przemycane za materialnymi wytworami kultury wymienionymi choćby w tabelce powyżej). Szumne akcje i nisze oderwane od codzienności same nie ożywią naszej wiary- wręcz przeciwnie: poprzez swe oderwanie od rzeczywistości wyjałowią ją, uczynią ją mało przekonującą i sztuczną w oczach ludzi! Zróbmy to! Skorzystajmy z tradycji ludowej, z tego co kształtowane i weryfikowane przez wiele pokoleń i dlatego dopasowane do ludzkiej mentalności. Uczyńmy z naszego życia cudowną opowieść posiadającą nie tylko zbiór „słów”, ale i „gramatykę”, porządek dzięki któremu poszczególne „słowa” mają sens zarysowany tylko na poniżej przedstawionej mapie symbolicznej:
Nie jesteś Bogiem! Nie możesz ustalać, kiedy zaczyna się człowiek. Nauka Ci tego nie powie.
To kwestia wiary, kwestia założeń uprzedzających i kształtujących naukowe definicje!
W związku z tym:
Jeśli uznajemy życie ludzkie za wartość, a nie jesteśmy w
stanie jednoznacznie ustalić gdzie to życie się zaczyna(bo kryteria początku
życia to arbitralne zgadywanki, albo jak kto woli kwestia wiary), to
przyjmujemy logicznie granicę narażającą nas najmniej na sprzeniewierzenie się
wartości życia. Tą granicą jest poczęcie.
albo inaczej:
Prawo tworzą ludzie, a ludzie popełniają błędy. Prawo
nazistowskie uznawało, że można mordować Żydów... Czy możemy naukowo ustalić
kryteria człowieczeństwa? Skąd wiemy, żeśmy się nie kopsnęli w badawczej
procedurze? Przecie często to, co dziś jest pewnikiem "udowodnionym",
jak pokazuje historia jutro może zostać ogłoszone błędem.
już byli tacy, co się zastanawiali:
"czy ci z innej wioski to ludzie, czy nie?"
"Czy ci żółci i corni, to ludzie, czy nie?"
"Czy Żydzi, to ludzie, czy podludzie"?
Czy żołądź to dąb, czy nie dąb?
Czy kryteria nie są tu kwestią założeń?
Są Tajemnicą, która może być
odkrywana
ale nie odkryta
albo jeszcze inaczej:
Jeśli nie możemy ustalić trwale nawet kryteriów początku człowieczeństwa,
jeżeli jednocześnie uznajemy życie wszystkich ludzi za wartość, to musimy
zrezygnować z wszelkich prób ustalania początku człowieczeństwa i zaniechać
jakichkolwiek działań przerywających naturalny rozwój.
Spróbuję jeszcze tak to wytłumaczyć:
Jeśli przyjmujemy założenie, że życie ludzkie to wartość, to
najlogiczniejsze jest, wobec arbitralności kryteriów początku życia nie
ingerowanie w proces od poczęcia. Wtedy pojawia się jakościowo nowa jednostka
która nieprzerwanie rozwija się mając ten sam cały czas kod genetyczny. Po
prostu zaniechać zgadywanki kiedy ludzkie życie się zaczyna, skoro jest ona tak
relatywna i zależna od założeń, skoro jest ona zgadywanką. Logika.
Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Robert Sarah zaproponował, aby począwszy od tegorocznego Adwentu księża znów zaczęli odprawiać Msze twarzą „ad orientem”, czyli „na wschód”, a nie do wiernych. „Jest bardzo ważne, aby kapłani i wierni jak najszybciej powrócili razem zwrócili się w tym samym kierunku – na wschód lub przynajmniej ku absydzie, ku Panu, który przychodzi” – powiedział gwinejski kardynał kurialny na konferencji „Sacra Liturgia” w Londynie 5 lipca.
Błędna interpretacja nie czyni złym samego dokumentu, nawet, jeśli pod względem językowym jest niedoskonały. Wyzbądźmyż się przejęzykowienia! To prawda, papież Franciszek wypowiada się nieprezycyjnie i to jest błąd, ale nie można na siłę dopisywać jego słowom złych znaczeń, sugerując się nadinterpretacjami modernistów, którzy bardzo by chcieli, żeby słowa papieża oznaczały coś sprzecznego z Nauczaniem Kośćioła. Nie dajmy się wpuścić w maliny modernistom zniekształcającym znaczenie wypowiedzi papieża? To diabeł się nimi posługuje, żeby właśnie wprowadzić niezgodę wśród samych katolików. Nie dajmy się!
Problem bp. Fellaya to znowu niezrozumienie, że słowo jest arbitralne i danie się wrobić modernistom, któzy słowom SVII, a później słowom papieża Franciszka narzucili nie wynikające z nich wprost znaczenie niezgodne z Nauką Kościoła. Ale takie znaczenie można i Biblii nadać! Można rozumieć zawarte w niej słowa Chrystusa "Bogami jesteście", jako egoteizm, politeizm, czy panteizm. Można. I dominująca światowa tendencja rozpowszechnia takie nadinterpretacje za pomocą specjalnych technik perswazji, w dużej mierze pozawerbalnych, podskórnych, międzywierszowych, byśmy ich nie zauważyli myśląc, że słowa zmanipulowane rzeczywiście majątakie znaczenia. Nie dajmy się wrobić!
Niestety ks. Jacek nas zawiódł. Miejmy nadzieję, że się opamięta...
Język jest arbitralny!
Użyte przez ks. Jacka wsparcie dla narodowo katolickiego radykalizmu (bo jak rozumiem to określenie najbardziej boli krytyków, stroniących od wszelkiego rodzaju zdecydowanych postaw) powinno być rozumiane w odniesieniu do katolickiego, ewangelicznego kontekstu, bo sam ich wypowiadacz na Ewangelię wskazuje.
Jak można przypisywać wypowiedziom kogoś niecne intencje bez odniesienia do konkretnych jego postaw ale w odniesieniu do stereotypów i uogólnień? Jak można oceniać czyjeś wypowiedzi na podstawie nie tego, jak on sam je rozumie, ale jak je interpretują uprzedzeni inni? Uczciwy człowiek powie: Nie można! To jest podłe!
Kiedy usłyszałem, że postanowił się zbawić pozostając zwyczajnym katolikiem napisałem do Niego. Przedstawiłem mu swoje rozwinięcie tego zadania, równieżw kontekście ŚDM. Odpisał:
"Jestem za x.j.k."
Dlatego czuję się zobowiązany przekazać to Jego przesłanie dla całego Kościoła.
ZRÓB TO! ZOSTAŃ ZWYCZAJNYM KATOLIKIEM
zbuduj
MISTYCZNY
STYL ŻYCIA
zrób
ZWYKŁE
SPRAWY ZNAKIEM
WIARY
PRZESTRZEŃ
DOM
KOSMOS
OŁTARZYK
CZAS
KALENDARZ
OBRZĘDY
RYTUAŁY
PRZEJŚCIA
PRZYRODA
SŁOŃCE WSCHODZĄCE
DRZEWO ŻYCIA
WIĘZI
RELACJE SPOŁECZNE
HIERARCHIE
POKARM
CHLEB
PIEC
PRACA
UBIÓR
To
wszystko mamy. To podstawowe ludzkie potrzeby!
Jeśli
z tego nie zrobimy znaków NASZEJ WIARY, to zrobią to bez naszej wiedzy i zgody
WIARY INNE. Szumne akcje i nisze oderwane od
codzienności same nie ożywią naszej wiary- wręcz przeciwnie: poprzez swe
oderwanie od rzeczywistości wyjałowią ją, uczynią ją mało przekonującą i
sztuczną w oczach ludzi! Jak to zrobić na Światowe Dni Młodzieży i nie tylko opisano tutaj a tu albumik z rozwinięciem
a tu piosenka:
Za pokutę! I tak nie odpokutujesz za swoje grzechy. Choćbyś nie wiem, co nawyczyniał, to masz takie same szanse co największy święty.
Bo Boski Mocarz dźwignął upadłą ludzkość w jarzmie belki poziomej Krzyża po Palu (Palmie, Choince, Wiesze) Świata ku Niebiosom. Umarł za Ciebie i każdy twój postępek wziął na Siebie. Upokorzył się pomimo swej Doskonałości.
Miej na tyle męstwa, by przyznać się do winy i przyznać, że sam, to i tak byś się z dna piekła nigdy nie wygrzebał. Tylko Boża Miłość może Cię wyzwolić. Nie biadol jak płaczki nad tym cożeś złego zrobił, tylko to zostaw za sobą i idź za Krzyżem Boga Wcielonego! Ukochał Cię jak syna, jak brata, jak towarzysza w boju i poświęcił życie, by Cię z bagna wyciągnąć! Nie zmarnuj tego!
Przypomnij
sobie jak Bóg Osobowy według Pisma Świętego Stwarzał świat.
Słowem? Tak. Słowem. Przypuszczam jednak, iż słowo znaczyło o
wiele więcej niż by się mogło wydawać i popełnilibyśmy grubą
pomyłkę, gdybyśmy uznali, że tu chodzi o wypuszczanie dźwięków
z ust. Słowo oznaczało – tak, jak greckie Logos
– Myślenie,
Rozum i Sens.
ZWYKŁA, LUDZKA UCZCIWOŚĆ WYMAGA, BY POLITYK PRZYZNAŁ SIĘ DO WIARY I KSZTAŁTOWAŁ WEDŁUG NIEJ PRAWO. POLITYCZNE DZIAŁANIA, ORAZ PRAWO WYNIKAJĄ Z TEGO, CO CZŁOWIEK UZNAJE ZA DOBRE, A CO ZA ZŁE. TO ZAŚ ZAWARTE JEST W ŚWIATOPOGLĄDZIE. DLATEGO NEUTRALNOŚĆ ŚWIATOPOGLĄDOWA TO FIKCJA!
DLATEGO
MYLĄ SIĘ CI, CO MÓWIĄ,
ŻE ICH POLITYKOWANIE
MOŻE BYĆ, JEST NEUTRALNE
Twierdzenie, że światopoglądy, nie mogą się mieszać do
polityki jest wewnętrznie sprzeczne, gdyż ono samo jest elementem
jakiegoś światopoglądu!
Jeśli nie Kościół, to
kto inny narzuci obywatelom pogląd stanowiący podstawę prawa. I on
też nie będzie neutralny. Najuczciwiej jest więc gdy katolik dąży
do katolickiego, muzułmanin do muzułmańskiego, ateista do
ateistycznego, niezdecydowany do niezdecydowanego...
Neutralności nigdy nie
będzie, bo to logicznie i praktycznie niemożliwe. Tzw. "świeckość"
nie jest neutralna, nie stanowi wcale przezroczystego rozjemcy innych
światopoglądów, ale konkurencję dla nich!
Istotą religii jest bowiem nadrzędność i całościowość. Jeśli więc coś religiom
wyznacza granice i nisze, to samo przejmuje funkcje religijną, a
rzekomo bronione religie wypiera, czyniąc z nich puste emblematy, martwe obiekty muzealne.
Zawsze więc któreś wyznanie jest dominujące i wyznacza niszę
innym, stawia się ponad nimi. Nawet, jeśli jest to wyznanie
niereligijne.
Dlaczego więc rozmaite
światopoglądy mogą stanowić podstawę prawa, a konkretne religie
nie mogą? Nie ma żadnego uzasadnienia. Powiesz może, że religie są
źródłem konfliktów. Wiek dwudziesty pokazał jednak, że nie
tylko one. Więcej: pokazał, że próba odrywania się od religii
tradycyjnych doprowadziła do największych zbrodni w dziejach!
Powiesz, że to sprawa
prywatna. Nic z tych rzeczy. Religia z definicji dotyczy wszystkiego.
Również relacji z innymi ludźmi. A polityka należy do zbioru o
nazwie „wszystko”.
...
a tak poza tym:
NIE PATRZ NA SONDAŻE!
sugerując
się nimi i głosując tylko na tych, co
„MAJA SZANSE” .
DAJESZ SIĘ WKRĘCIĆ
W BŁĘDNE
KOŁO,
W MECHANIZM SAMOSPEłNIAJACEJ SIĘ PRZEPOWIEDNI.
Nie głosuj jak papuga na tych, którzy
są
najczęsciej w tv
pokazywani.
Dlatego już teraz zapraszam Cię do Świętego Gaju Prawdziwych Rodzimowierców:
Bóstwo
strzeliło z Niebios P'erónem w środek ziemi, Zapaliło święty ogień w
Chacie Chleba- Betlejem Rzuciło się weń jak ciasto i stało się Chlebem,
żeby nas nakarmić na Życie Wieczne. Zawisło na palu świata, wydźwignęło
po nim belkę poziomą naszych upadków, nakreśliło zasadę kosmiczną-
Krzyż, stało się ofiarą, bo ludzkie serca wyrywane z piersi to było za
mało.
Dało Swoje, Boskie Serce, które Pal Świata ożywiło i w
Drzewo Święte zamieniło. Z niego trysnęły żywiczne soki Krwi i Wody,
które obmyły nas ze smoły, byśmy mogli odkleić się od ziemi i napoiły,
byśmy mieli siły, by wspinać po Drzewie Życia ku Paświskom Niebieskim, ku Wyrajom
Wiecznym.
Prawo tworzą ludzie, a ludzie popełniają błędy. Dlatego prawo może być błędne. I takie trzeba łamać.
*** Możesz już nie czytać. Ale jak chcesz, to czytaj dalej:
Zły wizerunek niektórych polityków nie jest wynikiem tego, iż "strzelają gafy w mediach". Jeśli ktoś ma być zły, to będzie nie przez to, co stwierdzi i zrobi, ale przez to, co się mu dorobi.
Rodzimowiercy uważają, że chrześcijaństwo zniszczyło rodzimą religię i kulturę Słowian. Trzymając się konsekwentnie tego sposobu rozumowania należałoby jednak odrzucić wierzenia rekonstruowane przez rodzimowierców. I one bowiem mogły wyprzeć jeszcze wcześniejsze wierzenia... ...o ile oczywiście te wierzenia były takie, jak się je przedstawia.
Owszem, ludzie "wymyślili" Boga. Działanie ich mózgu wyjaśnia dlaczego tworzą wyobrażenia Boga. Ale to Bóg stworzył takie działanie mózgu po to, by mógł być przez człowieka poznany.
Niektórzy słysząc co mówię o Mszy Świętej, niejako z automatu, nie słuchając mnie nawet, przypisują mi odrzucanie Soboru, NOM-u, itp. Bardzo mi z tego powodu przykro, bo niczego takiego nie twierdzę,
Zadziwiają i smucą mnie oszczercze sugestie wobec zwolenników Intronizacji, jakoby akt ów był tylko zewnętrzny i pusty, czy jak mówią inni- "formalistyczny". Albo magiczny. Nie znam żadnego zwolennika Intronizacji,
który tak ją rozumie.
Szczerość,
autentyzm, przeżycie, zrozumienie, właściwa treść. Tak streściłbym
troskę „nowych ruchów”(przyjmijmy roboczo taką nazwę, która nie oznacza
wcale braku różnic między nimi). Osobiście zgodzę się z tą troską i
podejrzewam, że nie mają nic przeciwko niej tradycjonaliści. Ci ostatni
starają się o zachowanie pewnych form ze względu na to, że pomagają
właściwie przekazywać to, o co się troszczą „nowe ruchy”. Jak więc widać
troski te wcale nie są sprzeczne. Są komplementarne. Skąd więc
niezgoda?
Najkrócej rzecz ujmując, to nie tradycjonaliści zaczęli zabawę w “która lepsza”, przeciwnie, zapoczątkowali ją reformatorzy. – Tomasz Dekert, Jedność Kościoła, czyli kto zaczał.